Od pierwszego czytania projektu ustawy o parytecie minęło ponad półtora miesiąca. Mimo to ciągle nie zajęła się nim komisja nadzwyczajna ds. prawa wyborczego. W liście otwartym, który od wtorku można podpisać na stronie Kongresu Kobiet (www.kongreskobiet.pl), inicjatorki ustawy przypominają posłom, że obywatelski projekt o parytecie podpisało ponad 150 tys. osób. "Wiemy, jak wiele zależy od woli politycznej. Mamy nadzieję, że nie zabraknie jej Państwu podczas mądrego, a zarazem energicznego namysłu nad zaproponowanymi rozwiązaniami. Apelujemy o jak najszybsze podjęcie prac nad ustawą i o jej uchwalenie w terminie, który umożliwi objęcie zapisami ustawy najbliższych wyborów samorządowych" - piszą kobiety do parlamentarzystów.
By parytet obowiązywał w tegorocznych wyborach (będą prawdopodobnie w listopadzie), musi zostać uchwalony na pół roku przed wyborami.
- Jeśli posłowie będą przeciągać prace nad projektem, uniemożliwi to wprowadzenie parytetów na listach w wyborach samorządowych. Byłoby to wielkie rozczarowanie dla obywateli, którzy własnymi podpisami wsparli nasz projekt. Jak wynika z badań, ci ludzie, a wraz z nimi 60 proc. społeczeństwa, które deklaruje się jako zwolennicy parytetów, to wyborcy zarówno lewicy, jak i prawicy - mówi Bożena Wawrzewska, dyrektor Biura Kongresu Kobiet.
List Kongresu podpisali już m.in.: Magdalena Abakanowicz, Izabella Cywińska, Krystyna Janda, Wiktor Osiatyński, Janina Paradowska, Nina Terentiew,
Jacek Żakowski, Henryka Bochniarz, Olga Krzyżanowska i europosłanka PO Danuta Hübner.
Akcję społeczną, która ma zachęcić posłów do szybszej pracy nad projektem, zaczęli zwolennicy parytetów na Facebooku. Już ponad 900 osób zadeklarowało udział w akcji wysyłania e-maili do posłów. Internauci wysyłają apele na skrzynki e-mailowe m.in. szefa komisji ds. prawa wyborczego Waldego Dzikowskiego (PO), Zbigniewa Girzyńskiego (
PiS) i Eugeniusza Kłopotka (
PSL), którzy będą zajmować się projektem ustawy.
8 kwietnia komisja ds. prawa wyborczego ma przedstawić plan prac nad ustawą o parytecie.