- Stop radykałom! Dzisiaj meczet, jutro dżihad! - tydzień temu na warszawskiej Ochocie pod takimi hasłami ponad 200 osób demonstrowało przeciwko budowie meczetu. Meczet w Gdańsku-Oliwie - spokojnej willowej dzielnicy, gdzie dom ma Lech Wałęsa - stoi od 1989 r.
Kosztował 50 tys. dol., większość wyłożyła Światowa Liga Muzułmańska z Arabii Saudyjskiej.
Przedsionek, w którym zdejmuje się buty, okrągła sala o średnicy 10 m z kopułą, 33-m minaret - zamknięty, żeby dzieci nie wdrapywały się na górę i nie wypadły przez niską barierkę.
Ale najważniejszy w meczecie jest kierunek. Muzułmanin zawsze modli się zwrócony twarzą do Kaaby w Mekce, najważniejszej świątyni islamu. Kierunek wskazuje mihrab. W gdańskim meczecie to trójkątny kamień wmurowany we wnękę. Choć można poradzić sobie i bez niego - wystarczy w jakimkolwiek czystym miejscu położyć dywanik ze specjalnym kompasem, który wskaże, gdzie stoi Kaaba.
W każdy piątek o godz. 13 zaczyna się obowiązkowa, zbiorowa modlitwa. Imam staje przed kamieniem twarzą do Mekki. Za nim, w równych rzędach, 50 mężczyzn. Piętro wyżej kobiety, w emporze, jakby w teatralnej loży, niewidoczne dla mężczyzn. Mają zasłonięte wszystko z wyjątkiem twarzy, dłoni i stóp.
Wszyscy powtarzają gesty imama. Przykłada dłonie do skroni: "Allah Akbar". Dłonie na piersiach, recytuje rozdział otwierający Koran, skłania głowę. Klęka, dalej recytuje wersety z Koranu i składa dwa pokłony. Wstaje. To rakat, jedna jednostka modlitwy.
Nad mihrabem napis: "Oświadczam, że nie ma bóstwa prócz Boga i oświadczam, że Muhammad jest jego poddanym i wysłannikiem".
To Szahada, wyznanie wiary. Kluczowym słowem jest "poddanie".
****
Paweł studiował historię od 1988 do 1994 r. na Uniwersytecie Gdańskim, mieszkał w akademikach przy ul. Polanki, 300 m od domu Wałęsy i tyle samo od budującego się wtedy meczetu: - Muzułmanie mocno przeżywali, że powstaje ten meczet. Ich radość była autentyczna, to było sympatyczne, ale mimo to nie mieli wówczas u nas dobrej prasy. Byli elementem tego komuszego systemu, który ściągał do Polski "studentów z zaprzyjaźnionych krajów". A my przecież chcieliśmy na Zachód.
W dyskusjach z nimi broniliśmy Żydów, bo do tego świata aspirowaliśmy. Uważaliśmy ich za zakłamanych. W ich grupie panowały hierarchiczne stosunki, był książę i jego dwór. Ci najbliżej księcia balowali w najdroższych lokalach, a taksówkarze dowozili dziewczyny do akademików. Mieli dolary, za które można było wtedy kupić wszystko. Tłumaczyli, że piją alkohol, bo Koran pozwala pić "w podróży".
Oczywiście byli Palestyńczycy, którzy zwyczajnie studiowali, ale ta niewielka grupka dominowała i dorabiała im gębę.
Wiele lat później pojechałem do Palestyny, zobaczyłem ten horror codziennego życia i zrozumiałem, o co im chodzi, gdy tak psioczą na Zachód. Ale musiało minąć wiele lat. A meczet nigdy nie budził kontrowersji. Budował się i już.
****
Do meczetu należy przyjść kilkadziesiąt minut przed modlitwą, żeby się wyciszyć, przygotować do rozmowy z Bogiem. W ciszy część mężczyzn modli się, inni czytają Koran. Dlatego też wewnątrz nie ma żadnych ozdób, na ścianach wiszą tylko wersety z Koranu.
Jest za to wielka donica z palmą, przykryta dywanem ława i stół z krzesłami. Stół służy do rozmów, ława jest dla starszych wiernych, którym ciężko byłoby oddawać pokłon na klęczkach - wystarczy, że się pochylą.
Religijny muzułmanin odmawia pierwszą modlitwę po świcie, ale przed całkowitym wschodem słońca. Drugą w południe. Trzecią niecałe trzy godziny później. Czwartą po zachodzie słońca, piątą wieczorem co najmniej dwie godziny po poprzedniej.
Jedna modlitwa trwa ok. 15 minut. W ciągu doby - półtorej godziny.
Minaret to miejsce, z którego przypomina się wiernym o modlitwie. Ale nawet gdyby na nim zainstalować megafony, muzułmanie z gdańskiej starówki, Sopotu czy Gdyni nie usłyszą wezwania. Nie ma więc sensu zatrudniać muezina.
Meczet otwarty jest tylko w piątki, od 12 do 14, i w tych samych godzinach w niedzielę. Piątek to dzień obowiązkowej, wspólnej modlitwy dla mężczyzn, tak jak niedzielna msza dla polskich katolików. W niedzielę na modlitwę przychodzą głównie Tatarzy. Przyzwyczaili się, że w Polsce ten dzień jest wolny od pracy.
Źródło: Gazeta Wyborcza