17 kwietnia pół tysiąca delegatów wybierze nowe władze PO na Lubelszczyźnie. Od czterech lat rządzi tu
Janusz Palikot. Chce rządzić dalej.
Wczoraj po południu okazało się, że będzie miał konkurenta. Szóstka lubelskich posłanek i posłów PO zwołała konferencję i przedstawiła swojego kandydata - posła z Puław Włodzimierza Karpińskiego. Posłanka Joanna Mucha uzasadniała dość ironicznie: - Poseł Palikot zdradził ostatnio ambicje sięgające funkcji premiera. Tą decyzją wychodzimy naprzeciw jego zamiarom.
O konflikcie między Muchą i Palikotem wiadomo od dawna.
Jedynym lubelskim posłem, który wciąż stoi przy Palikocie, jest Stanisław Żmijan. Po południu rozesłał oświadczenie, że "w związku z działaniami niektórych kolegów, parlamentarzystów PO Ziemi Lubelskiej nie będę uczestniczył w żadnych gierkach i manipulacjach prowadzonych wokół wyboru władz regionalnych pod dyktando osób z zewnątrz".
Zwolennicy Palikota w lubelskiej PO twierdzą nieoficjalnie, że próba rozłamu w Lublinie to efekt działań Grzegorza Schetyny. A sam Palikot nie owija w bawełnę i napisał nam SMS-em: "Wojna Tusk - Schetyna zeszła na poziom regionu. Ja w tej sprawie popieram Tuska. Z drugiej strony dobrze, że mamy wybór i należy tego oczekiwać też na Dolnym Śląsku [region Schetyny]. Mam poparcie 15 powiatów, czyli ok. 400 delegatów. A jak będzie za dziesięć dni, zobaczymy".
- Nie jesteśmy przez nikogo inspirowani. To pomówienia - odpierał wczoraj zarzuty Karpiński.