http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Rosji potrzebny jest Katyń

Wacław Radziwinowicz
2010-04-06, ostatnia aktualizacja 2010-04-06 19:47

Udział premiera Władimira Putina w uroczystościach katyńskich, nadspodziewanie żywe zainteresowanie mediów rosyjskich 70. rocznicą mordu to tylko gest wobec Polaków? Nie. Rozmowa o tej i innych zbrodniach stalinowskich jest potrzebna Rosjanom, nie mniej niż nam.

Wacław Radziwinowicz
fot. Agencja Gazeta
Wacław Radziwinowicz
SERWISY
Siergiej Karaganow, znany komentator moskiewski wywołał kiedyś w Polsce burzę mówiąc, że "Polacy mają problem z Katyniem". To nieprawda. My nie mamy takiego problemu, przynajmniej w sensie moralnym. Problem z Katyniem i innymi zbrodniami bolszewickimi mają Rosjanie.

My wiemy, co się stało w 1940 r., kto wydał rozkaz, kto organizował egzekucje, kto strzelał - nawet to, kto przepisywał na maszynach do pisania listy skazanych. I najważniejsze - wiemy, że zabijanie niewinnych ludzi w imię ideologii, w celach państwowotwórczych, jest niedopuszczalnym złem.

Kiedy nie tak dawno, nad naszą redakcją zbierały się chmury i z władzą układało nam się fatalnie, bywało nieprzyjemnie. Ale nigdy nie przychodziło nam do głowy, żeby z trwogą oglądać się za siebie na ulicy czy przy wejściu do klatek schodowych naszych domów.

A moi przyjaciele z redakcji moskiewskich oglądają się. Dziennikarce Annie Politkowskiej, adwokatowi Stanisławowi Markiełowowi zabójcy strzelili w potylicę tak, jak Wasilij Błochin, ulubiony kat Stalina, rozstrzeliwał naszych w Kalininie w 1940 i Rosjan na Łubiance przez wiele lat. Nie chcę powiedzieć, że zabójców nasłała władza. Chcę powiedzieć, że straszna jest reakcja na te morderstwa. Że ludzie łatwo godzą się z tym, że ginie ktoś, kto miał inne zdanie, kto być może "szkodził" państwu. Godzą się na to, by w publicznej dyskusji, jak pisał poeta Władimir Majakowski "głos zabierał towarzysz mauzer".

Tego Rosjan nauczył Stalin tak skutecznie, że miliony do dziś wierzą, że w imię sprawy, bez winy, sądu i wyroku można było zabić setki tysięcy ludzi. I dumne są z tego, że pod jego panowaniem kraj po trupach swych obywateli zbudował kanały, huty, a przede wszystkim przedmiot największej chluby - Bombę.

Jest w tej dumie straszna pogarda dla jednostki i zgoda na to, że człowieka można w imię wyższych celów zetrzeć w pył.

Rosjanom potrzebny był "Katyń" Wajdy. Nie chcę powiedzieć, że film pokazany w piątek przez państwowy kanał "Kultura" był dla Rosjan szokujący. To będą mogli powiedzieć socjolodzy, kiedy opracują wyniki sondaży. Wiem, że po emisji dzwoniło do mnie wielu znajomych, żeby powiedzieć, że są wstrząśnięci, zaskoczeni.

Jeden z nich, niezbyt lubiący demokratów i od polityki daleki w emocjach, powiedział po pokazie "Katynia" o Stalinie "przeklęty wampir z wąsami".

Nie wiem, jakie gesty wykona Putin wobec Polaków nad mogiłami w lesie katyńskim, gdzie NKWD zagrzebało tysiące polskich jeńców wojennych i tysiące Rosjan. Może przekaże dokumenty, może zapowie rehabilitację ofiar. To ważne i sprawiedliwe. Ale nie najważniejsze. Samą swoją obecnością nad tymi grobami w rocznicę jednej z najcięższych zbrodni Stalina najpopularniejszy od lat polityk Rosji sprawia, że obywatele jego kraju zwracają uwagę nie na "Bombę", a przestępstwa "Ojca narodów".

Jedna uroczystość, choćby najbardziej podniosła i wzruszająca, którą w środę Rosja obejrzy w telewizji, nie spowoduje przemiany. Ale jest ważnym sygnałem, który pozwoli naszym sąsiadom lepiej zrozumieć, jak jadowity cień wciąż rzucają na ich wielki kraj i naród czyny "wampira z wąsami".

Wacław Radziwinowicz, Smoleńsk

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 19 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    16 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':