Kolejny, bardzo udany festiwal za nami. Organizatorzy zadbali jeszcze o to, by wrażenia szybko nam nie umknęły - Misteria zainaugurowały własną kolekcję płytową. Pomysł znakomity, bowiem część utworów wykonywanych w Krakowie to pozycje premierowe (grane po raz pierwszy po wiekach zapomnienia), które nie mają fonograficznego zapisu. Inne pojawiają się w nagraniach bardzo rzadko, jeszcze inne pojawić się powinny, bo ich festiwalowe interpretacje były po prostu znakomite.
Pierwsze dwie części kolekcji przynoszą rejestracje występów Fabia Biondiego i jego zespołu Europa Galante w Filharmonii Krakowskiej. Oratorium "Gesu sotto il peso della croce" Gian Francesco de Majo utrwalono 14 kwietnia 2006, "La Santissima Annunziata" Alessandro Scarlattiego rok później. Biondi, włoski skrzypek i dyrygent, ma szczególny status w Krakowie - przyjeżdża tu regularnie, pokazując coraz to nowe przedsięwzięcia (dwukrotnie grał także w ramach cyklu "Opera Rara", wykonując "Herkulesa nad Termodontem" Vivaldiego i "Agrypinę" Händla).
"Gesu sotto il peso della croce" (Jezus pod ciężarem krzyża) to oratorium na uroczystości Boleści Najświętszej Marii Panny skomponowane w 1764 roku. "Ciccio" de Majo (jak go potocznie nazywano), aktywny w latach 1750-70, choć związany ze szkołą neapolitańską, chętnie otwierał się na nowości, bywał w Wiedniu, Rzymie i Madrycie. W jego oratorium słychać już zapowiedzi stylu preklasycznego, piękne, uproszczone arie, koncertujące instrumenty, prawdziwą orkiestrę XVIII wieku (ale, co ciekawe, bez altówek).
Na innym biegunie stoi "La Santissima Annunziata" (Zwiastowanie Najświętszej Marii Panny) Scarlattiego, dzieło silnie związane z założeniami szkoły neapolitańskiej, której autor był przecież jednym z filarów. Utwór zapisany i po raz pierwszy wykonany najprawdopodobniej w 1703 roku, tematycznie i obsadowo zbliżony do "La Resurrezione" Händla.
Biondi występował w Krakowie ze swymi ulubionymi śpiewakami, stąd obsady solowe zaproponowane do utworów były niemal idealne. Szczególnie warto zwrócić uwagę na Robertę Invernizzi, która wciela się w postać Marii w obu oratoriach. Śpiewa błyskotliwe, wirtuozowsko, z ogromnymi emocjami.
Jeśli po wysłuchaniu tych dwóch płyt głód wirtuozerii wokalnej wciąż będzie doskwierać, proszę sięgnąć po album "Pyrotechnics". Znowu Biondi, tym razem w swojej macierzystej wytwórni Virgin, i kolejna gwiazda Misteriów - Vivica Genaux. Kanadyjska śpiewaczka wybrała arie z oper Vivaldiego i wykonuje je niczym fajerwerki, błyskotki, w zawrotnym tempie. Tu fragment z "Catone In Utica", tam z "La Fida ninfa", i jeszcze z "Farnace" i "Griseldy". Błyskotliwe śpiewanie, choć czasami mam ochotę, by ktoś wreszcie zakończył te zawody. Panie i panowie, to przecież muzyka, a nie sport.