http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Fryzjer dla dzieci - na irokeza lub grzybka

Mirosława Dulat
2010-04-09, ostatnia aktualizacja 2010-04-06 16:01

Małżeństwo Ola i Darek Śpiewakowie otworzyli pierwszy w Zielonej Górze zakład fryzjerski dla dzieci. Klienci są nietypowi. Tuż przed strzyżeniem potrafią się rozmyślić. - Wtedy czekamy, aż zmienią zdanie, żadnego zmuszania i namawiania - mówią właściciele

Aleksandra Śpiewak-Matyja (z prawej) na pomysł otwarcia salonu dla dzieci wpadła po wycieczce do Disneylandu
Sebastian Rzepiel
Aleksandra Śpiewak-Matyja (z prawej) na pomysł otwarcia salonu dla dzieci...
W dużym pokoju w jednej z zielonogórskich kamienic przy ul. Bohaterów Westerplatte na obrotowym stojaku stoi samochód zabawka. Tuż w kącie - niewielka plastikowa zjeżdżalnia. Pod nią - domek z małymi okienkami. Lewy róg salonu to kącik telewizyjny, w którego programie nie ma nic innego poza bajkami. Jest też stolik z zabawkami, rysowankami i klockami. Parapety przy dwóch ogromnych oknach pokrywa zielona trawa. Na niej dumnie przechadzają się plastikowe zwierzęta prosto z afrykańskiego safari.

W oknie zamiast firan kryształy w kolorach tęczy. W pomieszczeniu nie brakuje też atrakcji dla małych kucharek - jest kuchnia z łyżkami i garnkami. Ściany pokoju pokrywa tapeta w kolorowe paski. Jednak największe wrażenie robi smok zawieszony pod sufitem. Jest też różowy zegar, z którego co godzina wylatuje wesoła kukułka. Co to za cudo? Działający od kilku tygodni salon fryzjerski Śpiewak & Matyja Kids.

Właściciele - Aleksandra Śpiewak- Matyja i Dariusz Śpiewak. Już wcześniej byli właścicielami salonu fryzjerskiego dla dorosłych.

Punkt dla dzieci urządzili w dawnej poczekalni starego zakładu. Podobne zakłady fryzjerskie są już np. w Warszawie, Poznaniu, Łodzi czy Katowicach. W Zielonej Górze to nowość.

Inspiracją do stworzenia nietypowego salonu była jesienna wycieczka do Paryża. Małżeństwo odwiedziło francuski Disneyland.

-Zrobił na mnie niesamowite wrażenie. A zwłaszcza korowód. Wówczas pomyślałam, że fajnie byłoby mieć odrobinę Disneylandu w Zielonej Górze - opowiada Ola. Część zabawek do salonu przywiozła właśnie z Francji.

- Wizyta w dziecięcym salonie nie może sprowadzać się jedynie do obcinania dziecku włosów. Dlatego maluch może u nas pobawić się, poszaleć, obejrzeć bajkę, zjeść lizaka. Również wtedy, gdy rodzice są umówieni na swoją wizytę, a dziecko wcale nie wymaga skrócenia włosków - tłumaczy Darek Śpiewak. W salonie są dwie opiekunki, które zajmą się dziećmi. Mama czy tata wkażdej chwili mogą tu zajrzeć. Ola i Darek planują dodatkowe atrakcje. W salonie będzie można urządzić urodziny z nietypowymi atrakcjami - malowaniem paznokci lakierem Hallo Kitty, artystycznym malowaniem buzi. Strzyżenie kosztuje od 20 zł. Wofercie są również zabiegi pielęg - nacyjne. - Chętnie korzystają z nich dziewczynki z długimi włosami, które ciężko się rozczesuje. Za taki zabieg trzeba zapłacić ok. 50 zł - mówi właś - cicielka. A jakie fryzury obowiązują w dziecięcej modzie? - Dzieci nie uznają mody. Oczywiście są jakieś trendy, które czasem pomagają w kreowaniu wyglądu. Zawsze wrażenie robią fryzury na irokeza czy na grzybka. Najczęściej jednak po prostu chodzi o skrócenie za długich włosków - tłumaczy Dariusz Śpiewak.

Aleksandra i Dariusz zajmują się fryzjerstwem już od ponad 12 lat. Oboje kończyli szkoły zawodowe: Ola w Zielonej Górze, aDarek w Strzelcach Krajeńskich. Praktykowali u lubuskich mistrzów nożyc. Podejścia do maluchów nauczyli się przez lata praktyki, głównie przy własnych dzieciach. Mają dwójkę: 3-letniego Jacka i 11 - -letnią Alicję.

Jak założyc taki biznes

Ile trzeba zainwestować?

Śpiewakowie zaoszczędzili na wynajmie dodatkowego pomieszczenia na dziecięcy salon, bo urządzili go w dawnej poczekalni zakładu dla dorosłych. Remont zrobili sami. Zabawki i meble kupowali przez kilka miesięcy. Najdroższe były stroje disnejowskich myszek, które sprowadzali zFrancji. Zapłacili za nie 4 tys. zł. Z elementów dekoracyjnych najwięcej kosztował ich smok zawieszony pod sufitem - 600 euro. Kupili go w Berlinie.

Reklama

Przed otwarciem salonu Darek chodził po zielonogórskim deptaku wkostiumie Myszki Miki i rozdawał ulotki. Odwiedził też prywatne przedszkole, do którego chodzi Jacek, synek Śpiewaków. Na płocie przed zakładem powiesili baner ze zdjęciami zsalonu. Reklamą są również gadżety, które każdy mały klient dostaje wprezencie: słodycze iświecowe kredki w ekologicznym opakowaniu z logo Śpiewak & Matyja Kids. Wkrótce fryzjerzy zamierzają uruchomić stronę internetową.

O czym należy pamiętać?

Dzieci to wyjątkowo wymagający klienci. Do niczego nie można ich namawiać ani zmuszać. - Maluch nie chce strzyżenia? Nie ma problemu! Może się pobawić. Godzina zabawy pod okiem opiekunki kosztuje jedynie 10 zł - tłumaczy Aleksandra.

Źródło: Mój Biznes
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów