http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Sardynki ze Strefy Gazy

Mariusz Zawadzki, Gaza
2010-04-03, ostatnia aktualizacja 2010-04-02 16:46

Zamieszki palestyńsko-izraelskie na Zachodnim Brzegu
Zamieszki palestyńsko-izraelskie na Zachodnim Brzegu
Fot. MUAMMAR AWAD AP

Ambulans prawie wjeżdża do morza. Sanitariusze brodzą po kolana w wodzie, ale wszystko na darmo. W łódce nie ma rannego Hazima, tylko jego bracia. - Co z nim? Dlaczego do was strzelali? - pytają jeden przez drugiego rybacy, którzy zbiegli się z całego portu.

Palestyński rybak na swojej łodzi, która została ostrzelana przez izraelskich żołnierzy. 31 sierpnia, Gaza, Palestyna.
Fot. SUHAIB SALEM REUTERS
Palestyński rybak na swojej łodzi, która została ostrzelana przez izraelskich...
Bracia nie odpowiadają. W milczeniu, jakby w amoku wyciągają łódź na brzeg, wybierają spod pokładu kosze z rybami, odpinają motor.

Rybacy oglądają podziurawiony przez pociski kadłub. Jakiś starzec podnosi koszulę i pokazuje blizny na plecach. - Do mnie strzelali jesienią. Od tamtej pory nie wypływam w morze - mówi. - Mnie w zeszłym tygodniu zniszczyli sieci! - krzyczy ktoś inny. - A nam staranowali łódź. Chodź, zobacz! - młody chłopak ciągnie mnie za rękę. Mężczyźni złorzeczą: - Przeklęty Izrael! Przeklęte oblężenie Gazy!

Tymczasem Hazim spokojnie leży już w szpitalu, dokąd z plaży wcześniej przywiozła go inna karetka. Nieprzytomny, z odłamkami pocisków tkwiącymi głęboko w mózgu, śni pewnie o obfitych połowach sardynek.

Oto dowód terroru

- Nasi żołnierze strzelają do tych łodzi palestyńskich, które są podejrzane o szmuglowanie broni dla terrorystów w Strefie Gazy - wyjaśnia w takich przypadkach izraelska armia, ale tym razem, w czwartek 25 marca, żadnego oświadczenia nie wydała. Dzień później izraelski dziennik "Jediot Achronot" informował za to, że "kiedy żydowskie rodziny przygotowują się do święta paschy, nasi marynarze w dzień i w nocy czuwają, by terroryści go nie zrujnowali".

Artykuł nie wspomina ani słowem o Hazimie. Opisuje zdarzenie sprzed roku, kiedy marynarze z motorówki patrolowej, tzw. szerszenia, dostrzegli dryfującą opuszczoną łódź. "To było bardzo podejrzane, adrenalina skoczyła wszystkim jak szalona" - relacjonuje sierżant sztabowy Raphael Kifferman. - "I nagle eksplozja, aż strzelec pokładowy się przewrócił. Na szczęście nikomu nic się nie stało...".

"Oto konkretny dowód, że zagrożenie ze strony palestyńskich terrorystów jest realne także na morzu" - konkluduje gazeta. Ale rybacy z Gazy uważają, że jedynymi prawdziwymi terrorystami na morzu są izraelscy żołnierze, którzy z każdym rokiem bardziej ich osaczają i spychają na płycizny.

Zgodnie z izraelsko-palestyńskimi porozumieniami z Oslo z 1993 r. rybacy mieli prawo wypływać do 20 mil morskich od brzegu, ale po kilku latach ograniczono im strefę połowów do 12 mil. Kiedy w 2000 r. wybuchła intifada, czyli palestyńskie powstanie - do sześciu mil. Wreszcie w 2006 r., kiedy bojownicy z Gazy porwali izraelskiego żołnierza Gilada Szalita - do trzech mil. Kto zbliża się do tej granicy, igra ze śmiercią. W zeszłym roku zginął rybak, a 20 zostało rannych.

- Praktycznie nie ma patrolu, na którym nie strzelalibyśmy w powietrze, żeby pokazać im, że nie żartujemy - przyznaje mjr Mosze Biton, dowódca eskadry "szerszeni".

Bali się o łódkę

- Za wcześnie, by cokolwiek wyrokować - mówi dr Samir Kahlut, który 25 marca pełni dyżur na oddziale intensywnej terapii szpitala w Gazie. - Na razie stan pacjenta jest bardzo niestabilny, nie możemy operować, bo umrze nam na stole.

Za drzwiami czeka rodzina Hazima, w tym ci sami bracia, którzy w porcie nie byli w stanie wydusić ani słowa. Teraz już mogą mówić.

Wyszli w morze o zachodzie słońca. Przez całą noc złowili tylko kilogram krewetek, dlatego o świcie postanowili popłynąć dalej od brzegu w stronę Egiptu. Tam jest więcej ryb. Izraelczycy podpłynęli jak błyskawica. Przez megafon kazali rozebrać się do majtek, skakać do wody i płynąć wpław do brzegu.

Bracia bali się nie tyle o siebie, ile o łódkę. W zeszłym roku izraelscy żołnierze skonfiskowali kilkadziesiąt łodzi rybackich i wielu już nie oddali. A bez łódki rodzina zostaje bez środków do życia, bo w Gazie, odciętej od świata przez Izrael i Egipt, a od trzech lat kontrolowanej przez radykałów muzułmańskiego Hamasu, pracy nie ma.

Dlatego bracia postanowili uciekać. Izraelczycy strzelali najpierw w kadłub poniżej linii zanurzenia, a potem już prosto do ich. Kiedy zobaczyli, że Hazim pada zalany krwią, przestali ich gonić.

Żywa tarcza z Włoch

- Nie możesz wypłynąć z rybakami, to zbyt niebezpieczne. Sam widziałeś, co stało się rano - mówi szef straży morskiej Hamasu. Ale nie opiera się długo, kiedy wyjaśniam mu, jak wielkim sukcesem propagandowym Hamasu byłoby ewentualne postrzelenie mnie przez Izraelczyków. Wypisuje pozwolenie, przybija pieczęć i oto jeszcze tego samego dnia, przed zachodem słońca, wypływam z portu w Gazie na 24-metrowym kutrze nazywanym pieszczotliwie "Kółeczko".

Kuter ma 17 lat, a pod pokładem siedem załatanych dziur po izraelskich pociskach sporego kalibru, dużo większego niż ten, którego użyto rano przeciw małej łódce Hazima. Równie niepokojąca jest budka sternika, która przypomina altankę niedbale zbitą gwoździami z przegniłych płyt pilśniowych. Może to i dobrze, myślę, że ze względu na izraelską blokadę nie możemy wypłynąć dalej niż trzy mile od brzegu.

Niedługo po wyjściu z portu czteroosobowa załoga zarzuca sieci na krewetki. Kapitan Abu Szaban, krzepki, 50-letni brodacz, prezentuje mi GPS mierzący dystans od brzegu i sondę głębinową, która pokazuje odległość do dna. Ma też pokazywać ławice ryb, ale przy brzegu nie ma żadnych ławic.

- Właśnie zaczyna się sezon na sardynki, ale one biorą dopiero pięć mil od brzegu - wyjaśnia Abu Szaban. - Dlatego nie złowimy sardynek. Podobnie jak tuńczyków, bo one zaczynają się kilka mil dalej. Zanim byśmy je złowili, oni złowiliby nas, jak dwa razy w zeszłym roku...

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 89 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    35 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':