Czekamy na Wasze listy. Napisz: listydogazety@gazeta.pl
>
Aż 90 proc. polskich jaj pochodzi z tzw. hodowli przemysłowej. Kilka tysięcy kur w hali tłoczy się w piętrowo ustawionych klatkach. Łyse, poranione, nigdy nie widzą dziennego światła. "Produkcję" jaj wymusza się na nich np. metodą nazywaną w zootechnice "wymuszonym pierzeniem" o kresowo pozbawia się kury światła, jedzenia i picia, w wyniku czego wypadają im resztki piór. Kiedy na powrót włącza się światło i daje pożywienie, następuje gwałtowna regeneracja i wzrost "nieśności".Tak traktowana kura rocznie znosi do 300 jajek, ale żyje około dwóch lat(mogłaby kilkanaście). W Polsce w ten sposób traktuje się ok. 40 milionów kur.
Taka produkcja to także utylizacja kur nieprzydatnych. Polska organizacja OTOZ Animals sfilmowała śmietnik kurzej fermy pod Lęborkiem, na który w czasie mrozów wyrzucono nieprzydatne pisklęta, byskonały z zimna i głodu. Powiatowy lekarz weterynarii uznał, że nic takiego nie miało miejsca, a pisklęta są utylizowane zgodnie z przepisami (przez zagazowanie w plastikowych beczkach). Za to zarządził kontrolę schroniska Animalsów dla bezdomnych zwierząt.
Zakaz trzymania niosek w klatkach niewzbogaconych
Unia Europejska uchwaliła w 1999r. ,ma wejść w życie w 2012r. Klatki mają być urządzone tak, by kury stały na słomie (nie na siatce, która rani ich łapy), mają mieć grzędę i gniazdo.
Miesiąc temu polski rząd chciał odroczyć na sześć lat obowiązywanie tego prawa. Byliśmy jedynym krajem Unii, który usiłował wywalczyć, by nadal można było trzymać kury stłoczone tak, że każda ma mniej miejsca niż kartka formatu A4. Rząd argumentował to interesem polskich hodowców, którzy muszą sporo zapłacić za nowe klatki. Organizacje Viva, OTOZ Animals i Straż dla Zwierząt apelowały do premiera Donalda Tuska o wycofanie tego wniosku, przypominając, że od ponad dziesięciu lat polscy rolnicy wiedzieli, że stare klatki będą zakazane. W dodatku kupowali klatki, których pozbywali się niemieccy hodowcy-w Niemczech są zabronione od zeszłego roku.
Rada Rolnictwa UE odrzuciła polski wniosek. Od 2012r. nie będzie można handlować jajkami od kur z klatek niewzbogaconych.
Zresztą klatki wzbogacone to też żaden raj dla kur. W nich nadal będą miały ciasno, nie zobaczą słońca, nie poczują świeżego powietrza. I nadal od wymuszonej produkcji jaj (ich symbol w handlu to "3") będą chorować na odwapnienie kości.
W niewiele lepszej sytuacji są kury z tzw. chowu ściółkowego (symbol handlowy jaj"2"). W prawdzie są trzymane w hali, a nie w klatkach, ale stłoczone mają niewiele ruchu i ze stresu nawzajem się zadziobują.
Chów tzw. wolnowybiegowy (symbol handlowy jaj"1") i ekologiczny (symbol "0") to najwyżej kilka procent hodowli w Polsce, można takie "jajka bez cierpienia" kupić bez problemu w praktycznie wszystkich dużych sieciach handlowych w Polsce. Są droższe, ale zdecydowanie smaczniejsze. I najważniejsze: nieokupione cierpieniem.
Dla porównania: w Wielkiej Brytanii jaja z chowu klatkowego to 40 proc. wszystkich sprzedawanych tam jaj.