http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Odpowiedzialność finansowa

Joanna Blewąska
2010-04-02, ostatnia aktualizacja 2010-04-02 09:01

Miałem spore zadłużenie. Zobaczyłem reklamę Getin Banku "masz dowód, weź kredyt". Po 20 minutach wyszedłem z 10 tysiącami. Na drugi dzień AIGO po drugiej stronie ulicy. Następne 10 tys. Spłaciłem ZUS i kupiłem Chryslera. Spłaciłem kamerę cyfrową w Lukas Banku. Gdy wpłacałem kolejną ratę, usłyszałem, że od ręki dostanę 10 tys. Wziąłem. Odezwał się Getin Bank, że mogę wpaść po kolejne 10 tysięcy. Skorzystałem.

Czekamy na Wasze listy. Napisz: listydogazety@gazeta.pl



Pani Joanno. Przepraszam, że obarczam nieaktualnym chyba problemem... Nazywam się Maciej i od 17 lat prowadzę agencję reklamową. Razem z żoną prowadziliśmy hodowlę psów, co jednak dochodowe się nie okazało. Jestem jednym z tzw. przekredytowanych, czyli ludzi, których zobowiązania z tytułu rat przekraczają dochody. Moje zadłużenie wynosi około 350 tys. zł, a miesięczne raty przekraczają 10 tys. (...) Piszę do Pani, gdyż problem, w który z własnej głupoty i braku odpowiedzialności popadłem, dotyczy 137 tysięcy ludzi - tyle osób spłaca ponad dziesięć kredytów i liczba ta stale rośnie. Mam nadzieję, że mój przykład pomoże ostrzec innych ludzi, lecz też banki przed tym, czym grozi rozdawnictwo kredytów. Dlaczego "rozdawnictwo"? - proszę posłuchać.

List doszedł do redakcji 18 listopada 2009 roku.

Na wsi jak w Paryżu

Marzec 2010. Z Anną spotykamy się w parku. - Pewnie będę płakać. Ale proszę się nie przejmować i pytać.

Ubrana jest w ciemną bluzkę i czarny szal, który sama zrobiła na szydełku. - Musiałam mieć coś czarnego. A przez pierwsze tygodnie unikałam sklepów jak ognia. Bałam się cokolwiek kupić, bo budziłam się z myślą, że zaraz może mi zabraknąć pieniędzy na jedzenie.

Zawsze bała się kredytów: - Po co nam one? Żyjemy skromnie, na wakacjach za granicą nie byliśmy nigdy, ale jesteśmy szczęśliwi. Bo tak, mieliśmy już wszystko.

Mieszkali w kamienicy, ale dziesięć lat temu kupili domek na wsi pod Sieradzem. Drewniany, stary. Zapadająca się podłoga, nie otwierała się część okiennic.

- Rudera, ale oni tak się cieszyli z tego domu - wspomina sąsiad, który pomagał przy remoncie.

I dodaje: - Mówili, że będą mieć na domku tabliczkę z nazwą ulicy, a na niej koniecznie pierwsze litery imion i nazwisko. Bo tu będzie ich miejsce na ziemi.

Sąsiadka: - Śmialiśmy się z nich, że na wieś się przeprowadzili, a cieszyli się, jakby się do Paryża przenieśli.

Z bloga Anny:

Obok mojego domu przechadzają się sarny, bażanty, zające, lisy. Ostatnio spotkaliśmy łosia (duuuże zwierzę), a na działce obok swoje żeremia zbudowały bobry :-) nieco dalej gdzieś tam mieszkają żurawie. I jak nie kochać tej mojej głuszy, co to jej na mapach nie można znaleźć? :-)

- Potrafiliśmy się cieszyć z drobnych rzeczy. Na przykład, gdy wyszliśmy na dwór i zobaczyliśmy klucz przelatujących kaczek. "Widzisz, a mogłeś mieszkać w Warszawie" - żartowałam z Macieja w takich chwilach. - Tylko ten kredyt na remont mieszkania w kamienicy nie dawał mi spokoju. Mąż mówił, że jeszcze dwa lata i będzie spłacony. Czekałam na ten moment.

Zadzwoniły miłe panie...

W 2007 roku miałem spore zadłużenie w ZUS i US, moje biuro potrzebowało remontu i potrzebowałem samochodu, którym mógłbym przewozić plansze i elementy reklam oraz psy na wystawy.

Zobaczyłem reklamę Getin Banku z hasłem "masz dowód, weź kredyt" lub podobną. Wszedłem i po 20 minutach wyszedłem z 10 tysiącami złotych. Na drugi dzień poszedłem do AIGO po drugiej stronie ulicy. Procedura trwała wprawdzie 2 godz., ale miałem następne 10 tys.

Spłaciłem ZUS i US, kupiłem Chryslera Voyagera z 1994 roku. Spłaciłem też raty za kamerę cyfrową i kolorową drukarkę laserową w Lukas Banku. Gdy wpłacałem kolejną ratę, usłyszałem, że jeśli chcę, to od ręki dostanę 10 tys. zł kredytu. Wziąłem. Przeprowadziłem remont w biurze i kupiłem nową kserokopiarkę, stara odmówiła już dalszej współpracy.

Po spłacie dwóch rat odezwał się Getin Bank, że jak chcę, to mogę wpaść po kolejne 10 tysięcy. Skorzystałem, bo wcześniejsze kredyty były już wydane, a rat przybyło. Spłacałem wtedy jeszcze kredyt z 2004 roku na remont mieszkania w HSBC banku w wysokości 10 tys. zł (rata 280 zł).

Do kredytów Getin Bank dorzucił mi kartę kredytową na 5 tys. zł, a Lukas na 500 zł. Przed świętami wszedłem do Eurobanku, gdzie kiedyś odmówiono mi pożyczki. Tym razem od ręki dostałem 20 tysięcy złotych. Było miło, lecz raty rosły - na początku 2008 spłacałem: Getin Bank - 2 razy po 255 zł, AIGO - 420 zł, Lukas - 370 zł, HSBC - 280 zł, Eurobank - 620 zł. Razem 2 tys. zł.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 1
  • 207 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    112 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':