Czekamy na Wasze listy. Napisz: listydogazety@gazeta.pl
>
Przetargi na ochronę wojskowych obiektów w całym kraju wygrywa jedna firma - poskarżyło się półtora roku temu kilku biznesmenów z Lubuskiego. Prokuraturze i CBA wskazali firmę Hertz Systems z Zielonej Góry.
W śledztwie najpierw wpadały płotki - dwaj inspektorzy budowlani, którzy za łapówki odbierali obiekty dla wojska (jednego sfilmowano, gdy brał pieniądze). Łapówki miał płacić również Hertz.
Prokuratura podejrzewała jednak, że firma dostawała od kogoś z wojska informacje o przetargach, w których startowała. CBA założyło podsłuchy. Jeden - na telefonie szefa Hertza, Zygmunta T.
Pół rok temu, po pierwszych podsłuchanych rozmowach, prokuratorzy zorientowali się, że sprawa jest o wiele grubsza. Bo jednym z rozmówców szefa Hertza był płk Marek G. ze Sztabu Generalnego, doradca gen. Andrzeja Kaczyńskiego, szefa zarządu planowania systemów dowodzenia i łączności P6. P6 odpowiada za wprowadzenie nowoczesnych systemów łączności.
Płk G. jest też szefem polsko-amerykańskiego komitetu, który ma wdrożyć strategiczny system łączności Link 16 w polskiej armii. O przetargu na ten system pułkownik rozmawiał z szefem Hertza.
Na razie systemem Link 16 posługują się w Polsce tylko piloci F-16. Pozwala on widzieć pełny obraz pola walki (wysyła go samolot wczesnego ostrzegania AWACS lub dowództwo na ziemi). Dzięki Link 16 można precyzyjnie namierzyć pozycję pojedynczego żołnierza. System stosują już inne kraje NATO. W przyszłości ma go używać cała nasza armia.
Przetarg na Link 16 jest wart 2 mld zł. Hertz miał dostać część zlecenia na 300 mln zł, m.in. na łączność dla piechoty. Płk Marek G. w nagranych rozmowach instruuje szefa Hertza, jak wygrać przetarg - informuje o warunkach i konkurencji.
Jak to możliwe, że firma ochroniarska oferuje najnowocześniejszy sprzęt wojskowy? Hertz chwali się na swojej stronie internetowej, że współpracuje z amerykańskimi producentami sprzętu do Link 16. Dlaczego Amerykanie wzięli pośrednika? Bada to prokuratura.
Link 16 mógłby być stosowany np. podczas misji w Afganistanie. W śledztwie nagrano wypowiedź płk. G. do szefa Hertza: "Dobrze, że był ten wypadek w Afganistanie, bo to pozwoli na uzyskanie więcej pieniędzy". Od osoby związanej ze śledztwem wiemy, że chodziło o kpt. Daniela Ambrozińskiego, który zginął w zasadzce talibów w sierpniu zeszłego roku. Źle działał wówczas system rozpoznania terenu. Płk G. mógł mieć nadzieję, że po śmierci kapitana wzrośnie
budżet na Link 16. W 2008 r.
MON odwołał inny przetarg na ten system z powodu wysokich kosztów.
Kilka dni temu CBA i żandarmeria wojskowa zatrzymały szefa Hertza. A w poniedziałek - płk. Marka G. Pierwszy nie przyznał się do winy, został aresztowany na trzy miesiące.
Pułkownik wyjawił, że forował Hertza. W zamian jeździł na koszt firmy za granicę, naprawiał
auto, dostał telefon z wysokim limitem połączeń. Firma zatrudniała jego córkę. CBA sprawdza, jak pułkownik dorobił się pokaźnego majątku.
Wczoraj płk. G. wprowadzono w kajdankach do poznańskiego sądu wojskowego. Gdy na tajnym posiedzeniu decydowano o jego aresztowaniu (dostał trzy miesiące), "rozkleił się". Powiedział, że nie czuje się winny, bo popierał polską firmę.
Prokuratura zatrzymała jeszcze sześć osób cywilnych i chorążego.
- Minister
Bogdan Klich zlecił przeprowadzenie kontroli realizacji programu Link 16 - mówi rzecznik MON Janusz Sejmej. - Bezpieczeństwo programu sprawdzi też Służba Kontrwywiadu Wojskowego.