Komisja zebrała się w Paryżu na specjalnym posiedzeniu, żeby rozmawiać o reakcji Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) i rządów państw europejskich na sprawę świńskiej grypy. Na spotkanie oprócz specjalistów od epidemii zaproszono również minister zdrowia Ewę Kopacz, która jako jedyna w Europie podjęła decyzję o niekupowaniu szczepionek.
Kopacz przyznała, że rząd planował zakup leków dla grup podwyższonego ryzyka, m.in. lekarzy i pielęgniarek. Nie zrobił tego, bo nie chciał ulec "dyktatowi firm farmaceutycznych", które - według minister zdrowia - nie chciały wziąć odpowiedzialności za działanie leków.
Decyzję polskiego rządu chwalili uczestnicy spotkania. Były prezes francuskiego Czerwonego Krzyża prof. Marc Gentilini powiedział, że Polska może służyć za "najlepszy wzór" walki ze świńską grypą. Brytyjski delegat Paul Flynn uznał decyzję polskiego rządu za "akt odwagi". Jego zdaniem inne rządy niepotrzebnie wydały miliony euro na szczepionki.
Francuzi zamówili leki za 860 mln euro,
Niemcy za 417 mln euro, Holendrzy za 300 mln euro, a Włosi za 184 mln euro. Setki milionów euro muszą wydać na odszkodowania dla firm za nieodebranie zamówionych szczepionek.
Kolejne spotkanie Komisji zaplanowane jest na czerwiec. Specjalny zespół przedstawi na nim raport o reakcji WHO i rządów państw europejskich. Znajdzie się w nim na pewno przypadek bułgarskiego ministra zdrowia Bozhidara Naneva, który wczoraj został oskarżony o przyjęcie w grudniu łapówki od szwajcarskiego koncernu Roche. W zamian miał wybrać droższą ofertę Szwajcarów, choć mógł odkupić szczepionki od Wielkiej Brytanii. Budżet Bułgarii mógł na tym stracić 1,7 mln dol. - Zarzuty wobec mnie są całkowicie bezpodstawne - powiedział wczoraj Nanev i podał się do dymisji.