Z tej dziesiątki za miesiąc zostanie wyłoniona finałowa piątka, a laureata pierwszej edycji Nagrody im. Kapuścińskiego - ustanowionej przez Miasto Stołeczne Warszawa - poznamy w połowie maja.
Ta nagroda jest bardzo demokratyczna. Swojego kandydata może zgłosić każdy: czytelnicy, wydawcy, a nawet autorzy. Ma charakter międzynarodowy - brani są pod uwagę autorzy polscy i zagraniczni, których książki zostały przełożone na język polski. W grę wchodzą tylko pierwsze wydania.
W tym roku jury - w którym zasiadają: dziennikarka i pisarka Małgorzata Szejnert (przewodnicząca), antropolożka kultury Joanna Bator, pisarka i krytyk literacki Iwona Smolka, reżyser i scenarzysta Maciej J. Drygas oraz szwedzki tłumacz literatury polskiej, slawista i romanista Anders Bodegard - wybierało spośród 50 nadesłanych książek 38 autorów polskich i 12 zagranicznych.
Tematem dominującym całego konkursu okazała się Afryka, aż cztery nominowane książki dotyczą tego kontynentu. Widać w tym wpływ patrona Nagrody na reportaż światowy. - Nie da się dziś pisać, na przykład o Afryce, bez jego książek, bez dyskusji z nimi - mówi Joanna Bator.
Anders Bodegard: - Ktoś niedawno powiedział, że reportaż się kończy. Nic podobnego, literatura faktu przeżywa rozkwit. W mojej Szwecji do głosu dochodzi właśnie nowe pokolenie ludzi piszących o Kambodży, o Indiach, o Afryce. Ostatnio pojawiło się kilka książek napisanych przez dzieci i wnuki szwedzkich misjonarzy. Oni mają swoje rodzinne sprawy w Afryką. To wyróżnienie jest szczególne z jeszcze jednego powodu - bierze pod uwagę przekłady, zwraca uwagę na rolę tłumaczy. Granice się otwierają, także literatura zaczyna się swobodnie przemieszczać.
Laureat otrzyma nagrodę w wysokości 50 tys. zł, a jeśli będzie nim autor zagraniczny, nagrodę (15 tys. zł) otrzyma także jego tłumacz. Współorganizatorem Nagrody jest "Gazeta Wyborcza".
Nominowani "Afrykańska odyseja", Klaus Brinkbäumer
przeł. z niemieckiego Joanna Czudec, Czarne, Wołowiec "Dla każdego emigranta i każdej emigrantki nadchodzi kiedyś chwila, gdy czują, że miejsce, gdzie się urodzili i wychowali, nie jest już ich domem" - pisze Brinkbäumer, nowojorski korespondent "Der Spiegla". Jego książka (Nagroda Egona Erwina Kischa za najlepszy reportaż roku 2006) to opowieść o drodze, jaką odbywają emigranci z Afryki, by dostać się do Europy - dziurawym pontonem, przeciążoną tratwą, w luku statku, pod podwoziem ciężarówki. Wykorzystywani, okradani, za tę podróż płacą oszczędnościami całej rodziny. Na końcu tej drogi ma się ziścić ich marzenie o lepszym życiu w bezpieczeństwie i dostatku. Tyle że te marzenia rzadko się spełniają. Autor pyta, co zrobić z tymi, którzy są w drodze do swoich marzeń. Wykluczyć? Zignorować? A może spróbować zrozumieć?
"Ararat", Frank Westerman
przeł. z niderlandzkiego Piotr Oczko i Sławomir Paszkiet, Iskry, Warszawa Westerman, autor wydanych u nas znakomitych "Inżynierów dusz", tym razem zabiera nas w niezwykłą podróż religijno-naukową. Szukając odpowiedzi na pytanie o rolę i sens religii w życiu współczesnego człowieka, holenderski pisarz przenosi czytelnika najpierw do miejsc swego dzieciństwa, a potem doprowadza go na szczyt Araratu, ma którym według biblijnej tradycji osiadła Arka Noego. Dziś Ararat znajduje się na geograficznym, politycznym i kulturowym pograniczu. Westerman, dążąc do poznania istoty wiary, przygląda się zarówno mitycznej, jak i historycznej roli tego miejsca. Spotyka geologów, księży, astronautów, a także... rosyjską ekspedycję poszukiwaczy szczątków Arki.
"Biała gorączka", Jacek Hugo-Bader
Czarne, Wołowiec Ewnekowie to syberyjski lud, który odcięty od własnych tradycji ginie od tytułowej "białej gorączki" - zapija się do nieprzytomności. Komunizm zabrał im poczucie przynależności, kulturę, religię i zwyczaje, wcisnął w ramy socjalistycznego państwa, po którego upadku - zostawieni sami sobie - stali się bezużyteczni i zbędni. Ich lekarka dr Lubow Passar ma 1757 pacjentów, alkoholików. Hugo-Bader dociera do nich, podróżując ruskim łazikiem. W otwierającym tom reportażu "Maską w stronę wiatru" pisze: "Byłem chyba jedynym wariatem, który przez ten straszny ocean lądu podróżował bez broni, a do tego samotnie". Ale podróżując właśnie w taki sposób, trafia do ludzi, którzy wiarygodnie opowiadają o współczesnej Rosji - chylącym się ku upadkowi imperium i kraju o wielkim potencjale zarazem.
"Dzieci Groznego", Asne Seierstad
przeł. z norweskiego Iwona Zimnicka, W.A.B., Warszawa W 1995 r. 24-letnia Norweżka Seierstad przyjeżdża do Rosji, w telewizji ogląda relację ze szturmu na Grozny. Transportem wojskowym dostaje się na front, bo "chce zobaczyć to na własne oczy". Przyjeżdża tam ponownie w 2006 r., zastaje chaos i kompletny brak zasad. Przygląda się młodocianym bandytom. Poznaje małego Timura, zabójcę psów i chłopaka, który zastrzelił własną siostrę, by - jak mówi - ocalić honor. O jego siostrze plotkowano, że spotykała się z obcymi mężczyznami. Seierstad słucha opowieści matek i sierot. Przed laty przyjechała do Rosji zauroczona tym krajem, szybko pozbyła się młodzieńczych fascynacji. Pozostał w niej emocjonalny stosunek do wydarzeń i ludzi. To dzięki emocjom Seierstad - dziennikarka, pisarka, autorka głośnego "Księgarza z Kabulu" - buduje pełną empatii opowieść o tych, którym wojna odbiera dzieciństwo.
"Mcmafia. Zbrodnia nie zna granic", Misha Glenny
z angielskiego przeł. Maria Jaszczurowska, W.A.B., Warszawa Bałkany, Ukraina, Bliski Wschód,
Rosja,
Indie, Afryka,
Izrael,
Kanada - brytyjski dziennikarz Misha Glenny poświęcił kilka lat na zbadanie przestępczego biznesu oplatającego kraje i kontynenty gęstą siecią. Transfer broni, narkotyków, pranie brudnych pieniędzy, handel żywym towarem, produkcja podróbek. "Mafia czeczeńska stała się rozpoznawalną marką, można by ją nazwać McMafią" - mówi autorowi specjalista od rosyjskich grup przestępczych. Takiej opowieści o innym wymiarze zglobalizowanego świata dotąd nie było.
"Nocni wędrowcy", Wojciech Jagielski
W.A.B., Warszawa Rebelianci, którzy walczą z rządem Ugandy, porywają dzieci i zmuszają je do mordowania innych. Kilkuletnie dzieci żołnierze zabijają z całą bezwzględnością. Często ich pierwszą ofiarą jest ktoś z rodziny: ojciec, siostra, brat, kolega z tej samej wioski. Dzieci są doskonałymi żołnierzami, ponieważ, jak pisze autor, "po jakimś czasie i odpowiednim przyuczeniu uważają wojnę za rozrywkę, za grę, w którą bawiły się lub bawiłyby się na podwórkach i szkolnych dziedzińcach. Nie czują strachu przed śmiercią - własną ani cudzą - bo, w przeciwieństwie do dorosłych, nie myślą o niej. Nie boją się, bo zdążyły przeżyć tak niewiele, tak niewiele poznały, tak niewiele mają do stracenia".
Jagielski opowiada o porwaniu, przysposobieniu do zabijania, zabójstwach i próbie rehabilitacji Samuela, chłopca, który nosi w sobie doświadczenie kilku rzeczywistych postaci. A także o barierach, na jakie natrafia reporter, próbując poznać i opisać rzeczywistość.
"Rzeka krwi. Podróż do pękniętego serca Afryki", Tim Butcher
przeł. z angielskiego Jakub Czernik, Carta Blanca, Warszawa Butcher, korespondent "The Daily Telegraph", zostaje w 2000 r. wysłany do Afryki. Wcześniej, zbierając materiały, czyta o rzece
Kongo. Ta rzeka zaczyna go fascynować. Postanawia więc odtworzyć słynną XIX-wieczną wyprawę Henry'ego Mortona Stanleya, który podążał wówczas w górę Konga, odkrywając tajemnice Afryki. Reporter zabiera w podróż plecak, kilka tysięcy dolarów ukrywa w butach. Porusza się motocyklem, kanoe, łodzią. Po drodze spotyka misjonarzy, najemników, dyplomatów, pracowników organizacji humanitarnych. Wysłuchuje ich opowieści, i to one tworzą prawdziwą historię rzeki Kongo.
"Serce narodu koło przystanku", Włodzimierz Nowak
Czarne, Wołowiec Siłownia na jednym z poznańskich osiedli. Wioska pod Brodnicą, w której opowiadają o śmierci z przepracowania 20-letniego pracownika fabryki cukierków. Kowalów i jego kronikarz utrwalający wydarzenia z życia świata i swojej wioski. Wszędzie może bić serce narodu, każdy napotkany człowiek może opowiedzieć ciekawą historię, a reporter jej słucha. I opowiada o tych spotkaniach - niezwykłych, tragicznych, a czasem bardzo zwyczajnych lub zabawnych. Przystajemy ledwie na chwilę, bo autor szybko zabiera nas już dalej, chce pokazać coś nowego - niecodzienną w swej codzienności Polskę.
"Strategia antylop", Jean Hatzfeld
przeł. z francuskiego Jacek Giszczak, Czarne, Wołowiec "Zezwierzęcenie to właśnie temat tej książki. Zwierzę, którym staje się uciekający, i zwierzę, którym staje się zabójca" - mówił Hatzfeld w wywiadzie dla "Gazety". Przez wiele lat był lat korespondentem wojennym "Libération". Opisywał także powstanie "Solidarności" w Polsce, upadek muru berlińskiego i reżimu Ceau escu. Trzy lata spędził w b. Jugosławii, został ranny podczas ostrzału Sarajewa. Do Ruandy powraca od kilkunastu lat, próbując wyjaśnić zagadkę ludobójstwa, które się tam dokonało. "Strategia antylop" to jego trzecia książka o tym kraju, autor udziela w niej głosu zabójcom i ofiarom. "Ciągle mam tym ludziom mnóstwo pytań do zadania. Piszę książki, ponieważ pisanie jest również moją obsesją. Nie mam złudzeń, że powstrzymają kolejne ludobójstwo".
"Zaginione białe plemiona. Podróż w poszukiwaniu zapomnianych mniejszości", Riccardo Orizio
przeł. z włoskiego Joanna Ugniewska i Mateusz Salwa, Czarne, Wołowiec Burgowie ze Sri Lanki - ich przodkami byli Holendrzy, którzy przyjechali na Cejlon z Kompanią Wschodnioindyjską. Dziś po holendersku potrafią tylko zaśpiewać hymn. Matingnonowie na Gwadelupie - dwieście lat temu mała wspólnota francuskich kolonistów porzuca swoje zasobne gospodarstwa i ukrywa się w najodleglejszej części wyspy, gdzie cierpi głód i choroby, do dziś nie wiadomo, dlaczego zdecydowali się na ten krok. Riccardo Orizio opisuje potomków Europejczyków i Amerykanów, których kolonializm, wojny albo emigracja za chlebem rzuciły na drugi koniec świata. Odwiedza ginące wspólnoty, w których z pokolenia na pokolenia przekazywano przywiązanie do nigdy niewidzianego kraju przodków.