Dobiegający już 90 lat Mugabe od lat uchodzi za nieprzejednanego wroga homoseksualistów - wyjątkowego nawet w nieprzyjaznej homoseksualizmowi Afryce. Prezydent uznał kiedyś, że "homoseksualiści są gorsi niż psy, gorsi niż świnie".
Tsvangirai, były działacz związkowy, od końca lat 90. toczy z Mugabem polityczną wojnę o władzę. Jako przywódca opozycji oskarża go o łamanie praw człowieka i tyranię. Wychwalany na Zachodzie za walkę o demokrację Tsvangirai w zeszłym roku uważany był nawet za jednego z faworytów do Pokojowej Nagrody Nobla.
Po wyborach prezydenckich z 2008 r., które niemal doprowadziły do wybuchu wojny domowej, przymuszeni do ugody Mugabe i Tsvangirai dzielą się władzą. Koalicja ma przetrwać do nowych wyborów, a te zostaną ogłoszone, gdy Mugabe i Tsvangirai uzgodnią i przyjmą nową konstytucję kraju.
Prezydenta i premiera połączyła nieoczekiwanie zgłoszona przez obrońców praw człowieka propozycja, by w nowej konstytucji znalazła się wzmianka o prawach dla homoseksualistów. - Nawet nie będziemy o tym rozmawiać, to jakieś wariactwo, obrzydlistwo - oświadczył niedawno Mugabe. - Ciekaw jestem, jak zamierzają się rozmnażać. Jeśli im się to uda, przyznam, że myliłem się co do nich.
- Zgadzam się całkowicie z prezydentem - przytaknął niespodziewanie Tsvangirai. - Kobiet jest na świecie więcej niż mężczyzn. Dlaczego mężczyźni mieliby się więc oświadczać mężczyznom?
Źródło: Gazeta Wyborcza