Wadim Tyszkiewicz, prezydent Nowej Soli, mówi, że jeśli prawo się nie zmieni, gminy i miasta czeka bankructwo. Nowa Sól daje rocznie ponad 7,5 mln zł na utrzymanie przedszkoli, rodzice dopłacają 2 mln zł. Jeśli zabraknie tych ostatnich, gmina będzie musiała zaciągnąć kredyt.
Rodzice płacą za przedszkole tzw. opłatę stałą. Miesięczne od 80 do 150 zł w zależności od uchwał radnych. Rocznie do budżetów gmin i miast wpływa ponad miliard złotych. Dzięki temu przedszkole jest czynne dłużej. Ministerialne minimum to pięć godzin.
MEN na stronie internetowej zapewnia, że "od rodziców można pobierać opłaty np. za czas pobytu powyżej pięciu godzin". Prokuratorzy i wojewodowie zakwestionowali już jednak kilkaset uchwał rad gmin i miast o opłatach za przedszkola. Burzę rozpętał dwa lata temu Roman Wilant, działacz Unii Polityki Realnej w Nowej Soli. Zaskarżył w sądzie trzy uchwały o opłatach za przedszkola. Za każdym razem Wojewódzki Sąd Administracyjny w Gorzowie przyznawał mu rację. - Miasto powinno mi oddać 11 tys. zł - triumfuje Wilant.
W Nowej Soli urzędnicy mają już 400 podań od rodziców o zwrot opłat.
Wyroki o niezgodności uchwał o opłatach zapadły w Poznaniu, Gliwicach, Bydgoszczy, we Wrocławiu. Zielona Góra rocznie wydaje 27,5 mln zł na przedszkola (rodzice dopłacają 6,5 mln zł). Prokuratorzy zaskarżyli tam uchwałę wiosną 2009 r. We wrześniu sąd uznał, że uchwała łamie prawo i miasto nie może dalej brać pieniędzy. Urzędnicy liczyli na kasację wyroku i wciąż pobierali opłaty. NSA podtrzymał wyrok. Miasto, by uniknąć kolejnej wpadki, ratowało się nową uchwałą. Wyceniło każdą godzinę otwarcia przedszkola ponad pięciogodzinne minimum na 2 zł.
Zgodnie z ustawą z 1991 r. o systemie oświaty gminy mają prawo pobierać od rodziców opłaty za publiczne przedszkole (wysokość ustalają radni). Muszą też zagwarantować bezpłatne nauczanie i wychowanie oparte na podstawie programowej. Podstawę określają dwa rozporządzenia. Są nieprecyzyjne, dlatego sądy uchylają uchwały gmin. Pierwsze rozporządzenie - o statutach przedszkoli - mówi, że podstawa nie może być realizowana krócej niż pięć godzin dziennie. Drugie określa, co jest podstawą, i czyni to zbyt szeroko.
- Opłaty można pobierać jedynie za konkretne zajęcia poza podstawą programową. Ale podstawa jest tak obszerna, że trudno wskazać coś poza nią. Może jedynie naukę języków obcych lub religii - tłumaczy Tomasz Świstak z Prokuratury Okręgowej w Zielonej Górze, który już zakwestionował ponad 40 uchwał gmin o opłatach w Lubuskiem.
Gminy, poprawiając uchwały, wpisywały np. spotkania z aktorami. To też można jednak zakwestionować, bo to wychowanie przez sztukę.
Andrzej Smirnow (PO), przewodniczący sejmowej komisji edukacji, tłumaczy, że MEN po jego interwencjach pracuje nad zmianami w rozporządzeniu o statutach przedszkoli. - Problem zalał całą Polskę. Najprościej byłoby doszlifować rozporządzenie, tak żeby czas przewidziany na realizację podstawy był jasno określony, np. na pięć godzin. Za kolejne godziny można by pobierać opłatę.
- Będzie nowe rozporządzenie. Zmiany mają rozwiązać problem gmin - zapewnia Justyna Sadlak z biura prasowego MEN.
W Polsce jest 1 mln 425 tys. dzieci w wieku od trzech do sześciu lat. Do przedszkoli chodzi ponad 841 tys. - blisko 60 proc. Na wsiach zaledwie co trzecie dziecko. Wskaźnik wychowania przedszkolnego w Polsce jest jednym z najniższych w UE.