http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Obrona Benedykta XVI

Tomasz Bielecki
2010-03-27, ostatnia aktualizacja 2010-03-26 22:28

Kościół broni papieża przed zarzutami, że zlekceważył doniesienie o amerykańskim księdzu pedofilu w latach 90.

Benedykt XVI przed spotkaniem z młodzieżą 25 marca
Fot. ALESSIA PIERDOMENICO REUTERS
Benedykt XVI przed spotkaniem z młodzieżą 25 marca


"New York Times" opisał w czwartek sprawę ks. Lawrence'a Murphy'ego, który wykorzystywał seksualnie głuchonieme dzieci w ośrodku w stanie Wisconsin. Dziennik, powołując się na dokumenty z lat 90., zarzucił obecnemu papieżowi oraz watykańskiemu sekretarzowi stanu kard. Tarcisio Bertone, że jako kierujący Kongregacją Nauki Wiary w latach 90. wiedzieli o skandalu, ale nie doprowadzili do ukarania sprawcy. Murphy zmarł w 1998 r.

- W mediach dominuje tendencja do pomijania faktów i naciągania interpretacji w celu szerzenia takiego wizerunku Kościoła katolickiego, jak gdyby był on jedynym odpowiedzialnym za nadużycia seksualne. A taki wizerunek nie odpowiada rzeczywistości - bronił wczoraj papieża watykański dziennik "L'Osservatore Romano".

Część watykanistów i katolickie media podkreślają, że Kongregacja po otrzymaniu informacji o księdzu pedofilu wszczęła procedury dyscyplinarne, więc nie można mówić o błędach. Watykan nakazał umorzenie śledztwa w 1998 r., bo podejrzany ksiądz był ciężko chory.

O ile jednak trudno polemizować z argumentem, że Watykan trzymał się ściśle litery swych przepisów z lat 90., to jednocześnie przypadek ks. Murphy'ego potwierdza, że pozwalały one na zachowanie całkowitej tajności kościelnego śledztwa i bardzo często zapewniały bezkarność pedofilowi.

- Benedykt XVI nigdy nie był biernym obserwatorem przypadków pedofilii w Kościele, lecz wprowadził ważne zmiany w prawie kościelnym zwiększające ochronę niepełnoletnich - przekonywał wczoraj brytyjski abp Westminsteru Vincent Nichols.

Tymczasem "New York Times" powrócił wczoraj do innej kłopotliwej sprawy z 1980 r., w którą mógł być zamieszany kard. Joseph Ratzinger jako arcybiskup diecezji monachijskiej. Jak już wcześniej donosiły niemieckie media, dawne protokoły badań diecezjalnych mają sugerować, że Ratzinger uczestniczył w podejmowaniu decyzji o przyjęciu do diecezji księdza pedofila, poddaniu go terapii, ale bez zakazu pełnienia obowiązków duszpasterskich.

Zakon legionistów Chrystusa publicznie przeprosił wczoraj ofiary swego już nieżyjącego założyciela Marciala Maciela Degollado, którego Benedykt XVI odsunął od pracy w 2006 r., co rozpoczęło papieską kampanię przeciw księżowskiej pedofilii w Kościele.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 27 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    9 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':