Stocznia Gdańsk, właściciel metalowego stołu z szafkami na narzędzia i porysowanym blatem, zdecydowała się przekazać go sztokholmskiej placówce jako darowiznę. - Będzie tam częścią artystycznego projektu Grzegorza Klamana - mówi Aldona Dybuk, rzecznik stoczni.
Projekt Klamana, rzeźbiarza związanego z Instytutem Sztuki "Wyspa", który działa na dawnym terenie stoczni, przygotowywany jest na 30. rocznicę "Solidarności". - Chcę ten robotniczy warsztat wbić w gładką ścianę klasycystycznego pałacyku Muzeum Nobla. Obok znajdą się tablice z tekstem o wolności i demokracji, po polsku, szwedzku i angielsku. Wałęsa nie odebrał osobiście Nagrody Nobla, ten tekst to jego hipotetyczna wypowiedź z tej okazji - tłumaczy rzeźbiarz. - Projekt mówi o tym, jak pamiętamy Lecha Wałęsę. Szwedzi na przykład, w przeciwieństwie do nas, widzą w nim czysto pozytywny symbol. Chcę też przypomnieć, kim był Wałęsa, zanim zrobiło się o nim głośno. Był człowiekiem pracy, od którego wszystko się zaczęło, a to, co się zaczęło, miało potężną siłę. Otwarcie wystawy w Sztokholmie planujemy na czerwiec.
Wałęsa jest pierwszym noblistą, który w muzeum będzie miał własny projekt artystyczny. Inni nobliści mają tylko portrety, ewentualnie niewielkie pamiątki, np. pióro.
Z kolei budynek, w którym pracowali stoczniowi elektrycy, wśród nich lider "S" stanie się częścią innego projektu. - Na podstawie zdjęć odtwarzamy jego ówczesne wyposażenie, mamy już drugi ze stołów-warsztatów, które się tam znajdowały - mówi Klaman. - Chodzi o to, aby pokazać to miejsce pracy tak, jak wyglądało, gdy Wałęsa je opuścił. Razem z dawną Stocznią Cesarską, Salą BHP i naszą wystawą, będzie przystankiem Subiektywnej Linii Autobusowej (SLA), która ruszy 1 maja.
Dwa razy dziennie autobus "ogórek" SLA będzie wyruszał spod Bramy nr 2 i wiózł turystów przez stocznię. W roli przewodników - stoczniowcy.
Źródło: Gazeta Wyborcza