Senatorowie przegłosowali wczoraj nowelizację ustawy o ochronie zdrowia przed następstwami używania tytoniu. W wersji nieco zaostrzonej, niż wyszła wcześniej z Sejmu. Ale łagodniejszej od tego, co proponowali autorzy (posłowie
PiS, popierani przez
PSL i rząd).
Pierwotnie w pubach, klubach i restauracjach miał obowiązywać całkowity zakaz palenia, a nawet kilka metrów od wejścia. Rząd dołożył do tego jeszcze inne obostrzenia. Np. zakaz produkcji i dystrybucji e-papierosów, czyli elektronicznych inhalatorów nikotynowych, bo nie są zbadane zdrowotne skutki ich używania.
Jednak Sejm, z inicjatywy posłów PO, wyrwał ustawie zęby i ją zliberalizował. Bo Konfederacja Pracodawców Polskich zaalarmowała, że całkowity zakaz grozi plajtą wielu lokali i zwiększeniem bezrobocia. Posłowie przegłosowali, że w dużych lokalach będzie można wydzielić sale dla palących, a właściciele pomieszczeń mniejszych niż 100 m kw. sami zdecydują, czy pozwolą w nich palić.
Zwolennicy twardego zakazu liczyli na senatorów. Nie przeszła jednak poprawka senackiej komisji zdrowia, która wprowadzała zakaz palenia w miejscach publicznych, w tym w lokalach gastronomicznych, bez prawa do palarni (również np. w zakładach pracy). - Nie zaakceptowałby jej ani Senat, ani Sejm - tak przewodniczący komisji Władysław Sidorowicz (PO) tłumaczył, dlaczego zgłosił kontrpoprawki do tej propozycji.
I one wczoraj przeszły.
Zgodnie z nimi wprawdzie zabrania się palenia w pubach, klubach i restauracjach, ale w każdym lokalu będzie można zorganizować palarnię (szczelnie zamknięte miejsce przeznaczone tylko do palenia). Do tego właściciele lokali z co najmniej dwoma pomieszczeniami przeznaczonymi do konsumpcji mogą wydzielić dla palaczy jedno z nich, pod warunkiem że będzie wyposażone w wentylację "zapewniającą, aby dym tytoniowy nie przenikał do innych pomieszczeń".
Ustawę z takimi zapisami przegłosowało 76 senatorów, sześciu było przeciw, a ośmiu wstrzymało się.
Jest w niej również zakaz palenia na placach zabaw, plażach, przystankach, w środkach transportu publicznego (w tym w samochodach służbowych). Nie będzie już dłużej w dalekobieżnych pociągach wydzielonych składów albo przedziałów dla palaczy. Palarni nie będzie można wydzielać w szpitalach ani w placówkach oświatowych, ale już na uczelniach - tak. Mają też być dopuszczalne na dworcach i w portach lotniczych. A dotąd ich nie było, choć już zakaz palenia tam obowiązywał.
- Radykalny zakaz nie miał szans na poparcie. Dlatego przyjęliśmy wersję kompromisową - mówi senator Sidorowicz.
- Propozycja Senatu ma szanse w Sejmie - komentuje posłanka Agnieszka Kozłowska-Rajewicz (PO), współautorka wcześniejszych sejmowych zapisów liberalizujących ustawę.
Magdalena Petryniak, Kampania "Polska bez Dymu" (1300 lokali wprowadziło dobrowolnie zakazy palenia):- Ustawa nie będzie chroniła pracowników lokali, będą musieli nadal obsługiwać klientów w zadymionych salach, co przecież jest szkodliwe dla ich zdrowia. W dodatku zapisy są nieprecyzyjne: jak ocenić, która wentylacja jest skuteczna, a która nie? Właściciele będą je pewnie obchodzili.