Sikorski budzi w nas więcej pozytywnych emocji niż Komorowski. A inni politycy?

Piotr Pacewicz
27.03.2010 , aktualizacja: 26.03.2010 20:05
A A A Drukuj
Wyborcze emocje. Sikorski czaruje, intryguje, budzi nadzieję. Dla Komorowskiego mamy uznanie i zaufanie podszyte nudą. Kaczyński ściąga irytację, niesmak, wręcz furię
Kolejna fotografia z prezydenckiego wyścigu: Komorowski remisuje z Sikorskim. Kaczyńskiego wybiera co piąty Polak, Olechowskiego co dziesiąty, pozostali się nie liczą... Ale sondaż IPSOS idzie głębiej. Bada emocje, jakie oni w nas budzą.

IPSOS użył metody do mierzenia tzw. emocjonalnego wizerunku, jaki wywołują marki np. batoników. Batonik X nie musi być smaczniejszy niż Y, wystarczy, że daje nam więcej... poczucia wolności albo luzu. I go kupimy.

Badany miał przed oczami listę 40 emocji (po 20 pozytywnych i negatywnych), a obok każdej nazwy (np. "irytacja") narysowanego ludzika, który ją wyraża (wali piąstkami w stół). Do każdego polityka badany mógł dobrać jedną lub dwie emocje.

Politycy - katastrofa branży

Jak widać na wykresie, były to na ogół emocje złe. Na uczuciowym plusie jest tylko Sikorski. Kaczyński tonie w morzu złych emocji.

Piątka najpoważniejszych kandydatów dostała - licząc ich razem - półtora raza więcej uczuć negatywnych niż pozytywnych. W świecie rynku oznaczałoby to katastrofę branży. Gdyby ludzie czuli do szamponów to, co do polityków, dawno już myliby włosy mydłem. Woleliby nawet jak starożytni smarować je oliwą i wyczesywać.

Kandydaci jako grupa najczęściej budzą nudę i irytację. Czujemy do nich też niesmak i rozczarowanie. Z pozytywów jest tylko poczucie spokoju. Nie boimy się, że nabroją?

Badacze rynku szukają specyfiki marki. Potem planują kampanie reklamowe, które miałyby jej wizerunek wzmocnić lub zmienić. Także tutaj każdy z kandydatów ma swą specyfikę i "skupia" pewne emocje - czyli dostaje ich więcej niż inni i zaskakująco dużo jak na swoje inne notowania.

Sikorski czy Komorowski?

Per saldo Komorowski wyraźnie przegrywa, ale więcej budzi uczuć cennych dla polityka statecznego: "skupia" zaufanie, cieszy się większym uznaniem i dumą. Aż 13 proc. badanych kojarzy go ze spokojem. Ale 10 proc. z nudą.

Sikorski jest jak rewers Kaczyńskiego - równie wyrazisty, ale na plus. "Skupia" entuzjazm i zaciekawienie, a nawet pożądanie, odczuwamy jego urok, czar i luz, ba, daje nam nawet szczęście i wolność.

Prezydenta Sikorskiego bardziej byśmy lubili, ciekawiłby nas, czarował, lepiej byśmy się z nim czuli. Czy jednak o to właśnie chodzi Tuskowi? Może dla kanclerza Donalda lepszy byłby prezydent Komorowski solidny jak mebel, który nikogo nie interesuje?

Kaczyński uwielbiany przez PiS-grupę

Obecny prezydent budzi najniższe poczucie dezorientacji - każdy wie, kto zacz i czego się po nim spodziewać. I drugi komplement - nie czujemy jego wyniosłości. Poza tym katastrofa.

Irytację wybrało aż 15 proc. badanych (pamiętajmy, że na liście było 40 emocji!) i był to rekord sondażu. Niewiele mniej zaznaczyło niesmak i rozczarowanie oraz furię (7 proc.). Jako jedyny ze wszystkich polityków budzi nawet nienawiść. "Skupia" też poczucie rozbawienia, co w świecie batoników byłoby komplementem. Tutaj chyba nie.

Gdyby prezydent był marką, zostałby natychmiast wycofany z rynku. Ale polityka potrafi rynek tak podzielić, że i na niego znajdzie się dość chętnych.

PiS-owski elektorat otacza Kaczyńskiego ciepłymi uczuciami czterokrotnie częściej (82 proc. wskazań) niż negatywnymi (20 proc.). Na samą myśl o nim odczuwają spokój, dumę i zaufanie oraz - nieco rzadziej - entuzjazm i poczucie wolności. Gdyby wyborców PiS było więcej, marka "Lech Kaczyński" byłaby warta tyle, ile Microsoft.

Odczucia u PO-wyborców są odwrotne: pozytywnych uczuć dla Kaczyńskiego znalazło się tylko 17 proc., negatywnych aż 88 proc.

Z dwóch kandydatów Platformy PiS-grupę bardziej wkurza Sikorski, ale nawet on zbiera 36 proc. uczuć pozytywnych. I 68 proc. negatywnych.

Olechowski i Szmajdziński - podobne rozczarowanie