Jest to obraźliwe dla wielu ludzi, którzy zawsze domagali się wyjaśnienia tego bestialskiego mordu. Ale niezależnie od tego mogą zastanawiać się nad potrzebą ekshumacji. Sam Wildstein zaraz po oświadczeniu
IPN w tej sprawie powiedział, że "chodzi o potwierdzenie oczywistości" Przecież nikt przy zdrowych zmysłach nie twierdzi, że Pyjas spadł ze schodów. Wiadomo, że został śmiertelnie pobity. Inny przyjaciel zabitego studenta Bogusław Sonik powiedział, że prawda kryje się w strukturach
SB, a nie w grobie ofiary. Bo kluczem do sprawy nie jest to jak Pyjas zginął, ale kto go zamordował i kto morderstwo zlecił. Jeżeli prokurator decyduje się naruszyć spokój zmarłego i to wbrew woli rodziny (do czego ma prawo), musi mieć ku temu istotne powody. Tymczasem nikt tych powodów szczegółowych nie zna.
Prezes IPN
Janusz Kurtyka często wypowiada się w tej sprawie, zarzucając nas ogólnikami. A przecież nie ma żadnych uprawnień do podejmowania decyzji. O ekshumacji decyduje bowiem prokurator prowadzący sprawę, a ten milczy. Kolega redakcyjny Wildsteina Piotr Semka przyznał w Radiu TOK FM, że dobrze by było, aby ów prokurator przedstawił swoje racje. Czy także Semka znajdzie się na liście "rzeczników relatywizacji komunizmu"? Pewnie tak. Zgodnie z zasadą "Kto nie z nami, ten przeciw nam".