Barack Obama podpisał ustawę o reformie, zakłądającej ubezpieczenie niemal wszystkich Amerykanów za cenę 940 mld dolarów, już we wtorek. Jednak z powodu skomplikowanej procedury Kongresu
USA i manewrów politycznych demokratów, Senat dopiero potem zajął się poprawkami naniesionymi przez Izbę Reprezentantów. I, ponieważ zmienił 20 słów, a wersje Izby i Senatu muszą być identyczne, Izba musiała przegłosować poprawki jeszcze raz. Zrobiła to w czwartek wieczorem. Tym samym, po kolejnym podpisie prezydenta, reforma stanie się prawem.
I Demokraci, i Republikanie są przekonani, że przyjęcie reformy pomoże im w wygraniu wyborów do Kongresu jesienią. Republikanie mają nadzieję, że zdobędą po nich kontrolę nad parlamentem i zaczną reformę odkręcać, a przynajmniej zmniejszą jej skalę. Reforma została też zaskarżona do sądów przez 14 rządzonych przez opozycję stanów. Twierdzą one, że obowiązek ubezpieczenia, który ustawa nakłada na każdego obywatela, jest niezgodny z konstytucją USA.
- Republikanie chcą cofnąć reformę? Proszę bardzo, jesteśmy gotowi do walki - odpowiadał wczoraj opozycji na wiecu w Iowa prezydent Obama. - Ameryka się nie cofa. Ameryka idzie naprzód!