Czekamy na Wasze listy. Napisz: listydogazety@gazeta.pl
>
Rozmowa z Marią Gruszkową, prezeską Stowarzyszenia Obrony Praw Obywateli Powiatu Tatrzańskiego
Bartłomiej Kuraś: Czemu panowie tak nie chcą pań w polityce? Maria Gruszkowa: Widać chłopy wystraszyli się, co baby będą nimi rządzić.
Jest się czego bać? - A pewnie, że chłopy mają się czego bać! Nie obraźcie się, bo wyście też chłop. Chłopy politycy to tchórze, skoro takie uchwały przeciw parytetowi spisują. Boją się pewnikiem tego, co my, baby, będziemy lepiej od nich sprawować się w polityce. A jak to ludziska, znaczy się wyborcy, zobaczą, to już nie będą chcieli na chłopów głosować, ino na baby.
Politycy z Podhala mówią, że taka jest tradycja pod Tatrami. Że kobieta ma się zajmować domem, a mężczyzna jest od kariery. - U nas chłopy w polityce to sobie lubią gębę tradycją wycierać i jeszcze do tego powoływać się na wartości chrześcijańskie, krzyż i wiarę. Ale to obłudnicy. Bo gdzież w tradycji chrześcijańskiej jest powiedziane, że baba chrześcijanka nie ma brać udziału w życiu społecznym? Ja jestem chrześcijanka, do tego katoliczka, i jeszcze nigdy w kościele nie słyszałam, że baba ma ino siedzieć cicho w domu. Wręcz przeciwnie. Przecież to kobieta pilnuje, by wszystko w gazdówce było, jak się patrzy. Mądrych kobiet, dbających o ludzi na Podhalu nie brakuje. Trzeba dać im szansę w polityce. Bo co robią chłopy, to wystarczy ino posłuchać relacji z Sejmu i Senatu. Fałszywe obietnice, stawianie się ponad prawem. Także tutaj, na Podhalu.
Coś mężczyźni politycy zaleźli pani za skórę... - Walczę z tymi, co niesprawiedliwe ludźmi rządzą. Bez różnicy - chłop czy baba. Ale faktycznie na razie naraziły mi się same chłopy będące u władzy, bo tylko oni nabroili. Założone przeze mnie Stowarzyszenie Obrony Praw Obywateli Powiatu Tatrzańskiego piętnuje nadużycia władzy - żeby włodarze się opamiętali. I co? Udaje się im przemówić do rozsądku? - Czasami rządzący sami wszystko przemyślą i naprawią zło, które wyrządzili. Ale rzadko. Zwykle trzeba ich przymusić.
Jak to przymusić? - Dam wam przykład. Mieliśmy niedawno w Zakopanem burmistrza znanego na całą Polskę - Adama Bachledę-Curusia. Znany był z tego, że ukląkł przed
Ojcem Świętym i chciał dla dobra regionu olimpiadę w Zakopanem zrobić. Ale po cichu chciał też na swoje nazwisko opatentować prawo do produkcji oscypka, choć wiadomo, że oscypek to przecież dobro wspólne wszystkich podhalańskich baców. Kiedy sprawa wyszła na jaw, zaczęliśmy pisać odezwy, że burmistrz takim postępowaniem zhańbił dobre imię górali i był przeciwko zwykłym ludziom. I w końcu Adam Bachleda-Curuś zrezygnował z burmistrzowania.
To ja się już nie dziwię, że chłopy, co robią politykę na Podhalu, nie chcą parytetu. Boją się, że takie góralki jak pani będą im jeszcze bardziej patrzeć na ręce. - Pewnie macie rację. Nie chcieliby mnie na liście wyborczej, bo nieraz ich krytykowałam. Tylko że taki strach przed kobietami, które udzielają się społecznie, to jest zanegowanie społeczeństwa obywatelskiego. Tyle lat Polacy walczyli o wolność. I teraz, po dwudziestu rokach od odzyskania wolności, chłopy boją się dać w pełni skorzystać z tego daru także babom. Ale wierzę, że tak jak obaliliśmy komunę, tak też doprowadzimy do parytetu w polityce. Baby zajmujące się problemami obywateli nie są przecież w niczym gorsze od chłopów. Widać to choćby po tym, że na Podhalu za zwykłymi ludźmi musiała ująć się baba, zakładając Stowarzyszenie Obrony Praw Obywateli Powiatu Tatrzańskiego. Żadnemu chłopu to do głowy nie przyszło.