Od kilku tygodni w „Trójce” toczą się negocjacje związku zawodowego dziennikarzy i pracowników Programu 3 z zarządem. Związek domaga się m.in. odwołania szefa „Trójki” Jacka Sobali i zdjęcia z anteny nowego programu publicystycznego, którego prowadzenie Sobala powierzył głównie prawicowym publicystom (Wildstein, Ziemkiewicz, Passent - zrezygnował). W obronie niezależności stacji słuchacze „Trójki” zorganizowali pod jej siedzibą protest. Mieli hasła: „Panu Sobali już dziękujemy” i „Ręce precz od »Trójki «. Dotyczy polityków”.
Teraz Sobala obraził członków założycieli Komitetu (Krystyna Czubówna, Krzysztof Daukszewicz, Michał Ogórek i Zbigniew Zamachowski), że pomagając "Trójce" w publicznej zbiórce pieniędzy na misyjne programy, naprawdę chcieli "Trójkę" sprywatyzować i się na publicznym majątku uwłaszczyć. A ponieważ Sobala im przeszkodził, stąd atak na niego, dziennikarzy i słuchaczy. Sobala nie tłumaczy, że taka
prywatyzacja byłaby możliwa, tylko gdyby parlament uchwalił nowe prawo, a prezydent nie zawetował. A nie ma nawet projektu takiej ustawy.
Zamachowski w proteście wycofał w środę z "Trójki" swój głos. Aktor za darmo w 13 wariantach zapraszał do słuchania Programu 3. Mimo to Sobala dżingli z Zamachowskim z anteny nie zdejmuje.
Daukszewicz mówi "Gazecie": - Przypisywanie nam przez pana Sobalę pomysłu prywatyzacji dowodzi, że pan Sobala powinien książki pisać, a nie stacją zarządzać. Z miłości do "Trójki" i z dobrą wolą zaangażowaliśmy się w pomoc stacji. I za to spotykają nas oskarżenia.
Komitet opublikował list, w którym stanowczo zaprzecza, by był pomysł prywatyzacji "Trójki". "Zbiórka publiczna zorganizowana przez nasz Komitet wzięła się z szacunku dla dorobku Programu Trzeciego i z troski o jego przyszłość. Nasza inicjatywa nie miała żadnego związku z jakimś, istniejącym rzekomo planem prywatyzacji tego programu" - czytamy w nim.