Ogłoszenie, że układ o redukcji arsenałów nuklearnych jest gotowy, było chaotyczne - tak jak całe ponadroczne negocjacje. Nowy układ między
USA a Rosją miał być gotowy do początku grudnia, gdy wygasał START 1 podpisany w 1991 r. Nie był, gdyż Rosjanie zażądali połączenia w porozumieniu kwestii rakiet ofensywnych z defensywną tarczą antyrakietową, którą rząd Baracka Obamy, w zmienionej w stosunku do administracji George'a Busha wersji, chce zainstalować w Europie. I rząd Busha, i Obamy zawsze podkreślały, że tarcza ma chronić Europę i USA przed zagrożeniem z Bliskiego Wschodu, głównie z Iranu, ale Rosjanie im nie wierzą i twierdzą, że tarcza jest wymierzona w nich.
W środę wieczorem Kreml ogłosił, że po długich negocjacjach wszystko jest ustalone. Rzecznik Obamy powiedział jednak, że obie strony są "blisko" porozumienia i zostanie ono ogłoszone "za kilka dni", gdy jeszcze raz przez telefon porozmawiają prezydenci Obama i
Dmitrij Miedwiediew. Najbardziej prawdopodobną datą podpisania nowego układu jest 8 kwietnia, a miejscem Praga, gdzie rok temu Obama przedstawił swą ambitną wizję świata bez broni atomowej.
Szczegóły porozumienia nie były jeszcze wczoraj znane. Wiadomo, że redukcja głowic nuklearnych nie będzie ogromna. W tej chwili USA mają ich ok. 2150, Rosja ok. 2600, ale w dużej mierze tak starych, że niemal bezużytecznych. Układ z Moskwy z 2002 r. zawarty między Bushem oraz Władimirem Putinem i zwany małym START-em zakładał redukcję do poziomu 1700-2200, jednak brakowało mu mechanizmów to wymuszających. Obecny układ ma określić ten poziom na 1500-1675 głowic. W jeszcze mniejszym stopniu zredukowane zostaną rakiety i bombowce służące do przenoszenia głowic. Jednak źródła w otoczeniu Obamy mówią, że będzie to "tylko pierwszy konieczny krok" do bardziej ambitnego traktatu o redukcji arsenałów nuklearnych.
W jaki sposób Moskwa i Waszyngton porozumiały się w kwestii tarczy antyrakietowej? Według senatora Richarda Lugara, który rozmawiał z Obamą, kwestii tej nie będzie w samym układzie, jednak w jego preambule znajdzie się "powiązanie broni ofensywnych z defensywnymi (czyli tarczą)". Zdaniem Lugara zapis nie będzie "prawnie wiążący" i jest właściwie tylko "komentarzem redakcyjnym".
Jednak Władimir Dworkin, emerytowany generał-major i doradca Kremla w sprawach rozbrojenia, interpretuje to odwrotnie. - Jeśli USA jednostronnie umieszczą w Europie znaczące instalacje tarczy antyrakietowej, wówczas Rosja będzie mogła wycofać się ze START-u, bo pogwałci to ducha preambuły - mówi "New York Timesowi".
Nie jest też jasne, jakie mechanizmy kontroli zakłada nowy układ. Jak pisze "Times", amerykańscy inspektorzy nie będą mogli na stałe wrócić do rosyjskiej fabryki rakiet w Wotkińsku, skąd wynieśli się w grudniu, gdy wygasł stary START.
Nawet gdy poznamy szczegóły traktatu, a Obama i Miedwiediew go podpiszą, droga do jego wejścia w życie będzie daleka. Traktaty międzynarodowe muszą być bowiem ratyfikowane przez Senat USA, i to większością dwóch trzecich głosów. Obama potrzebuje więc w 100-osobowej izbie poparcia co najmniej ośmiu republikanów. Ich przywódcy już zapowiadają, że jeśli nowy START będzie szedł na zbyt duże ustępstwa wobec Moskwy, zwłaszcza w sprawie tarczy, to ratyfikacja traktatu zostanie zablokowana. Poprzedni START z 1991 r. został zatwierdzony przez Senat dopiero po 15 miesiącach.