http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Helmut Kohl - reanimacja

Bartosz T. Wieliński
2010-03-26, ostatnia aktualizacja 2010-03-25 17:17

Część działaczy CDU chce, by Kohl ponownie został honorowym przewodniczącym partii. Czy po dziesięciu latach politycznego niebytu sędziwy Kanclerz Zjednoczenia stanie się ikoną niemieckiej chadecji?

Helmut Kohl
Fot. FABRIZIO BENSCH REUTERS
Helmut Kohl
SERWISY
- Jako partia jesteśmy to winni Kohlowi. Dla mojego pokolenia jest symbolem, trzeba go wreszcie docenić - mówi "Gazecie" polityk CDU.

Hasło nadania byłemu kanclerzowi tytułu honorowego przewodniczącego partii rzucił prof. Otto Wulff, szef partyjnej organizacji seniorów, do której należy prawie 40 tys. członków półmilionowej CDU. - Jego zasługi są niepodważalne - uzasadniał. Pomysł popierają przedstawiciele klasy średniej, którzy w CDU też mają swoją strukturę.

Tytuł honorowego przewodniczącego Kohl miałby otrzymać 3 kwietnia na 80. urodziny. Wówczas władze Berlina mają przyznać mu honorowe obywatelstwo miasta.

Po raz pierwszy honorowym przewodniczącym CDU Helmut Kohl został w 1998 r. Wówczas po dotkliwej porażce wyborczej z SPD przestał być kanclerzem i zrezygnował z kierowania partią. Ale w styczniu 2000 r., gdy wybuchła afera czarnych kont CDU, złożył i ten urząd. Wyszło wtedy na jaw, że pod jego rządami chadecja brała nielegalne darowizny od handlarzy bronią.

Kohl wziął całą odpowiedzialność na siebie, odmówił wyjaśnień i wycofał się z polityki. Wówczas narodziła się gwiazda Angeli Merkel, która jako pierwsza zaatakowała Kohla i zażądała, by partia się od niego odcięła. Miesiąc po wycofaniu się Kohla z polityki Merkel stanęła na czele CDU, a w 2005 r. została kanclerzem.

On zaś zaszył się w rodzinnym Ludwigshafen i zaczął pisać wspomnienia. Stał się symbolem upadłego polityka i stopniowo pogrążał się w niebycie. Prasa zwykle pisała o jego pogarszającym się stanie zdrowia albo o ślubie z młodszą o 35 lat urzędniczką z ministerstwa rolnictwa (wcześniej jego pierwsza żona popełniła samobójstwo).

Przypomniał się pod koniec października 2009 r. na uroczystościach z okazji 20. rocznicy upadku muru berlińskiego. - Zjednoczenie Niemiec napełnia mnie dumą - mówił wówczas, a tłum słuchaczy zgotował mu owację na stojąco. Wtedy Kohl znowu stał się symbolem zjednoczonych Niemiec.

- Wiadomo, że jest zbyt stary, by angażować się w bieżącą politykę. Ale partia potrzebuje takiego patrona. Tym bardziej że za symbol uznają go także zieloni i socjaldemokraci. Coraz częściej mówią np., że zrobiłby coś lepiej niż dzisiejsi politycy - mówi nam działacz CDU.

Problem w tym, że powrót Kohla do partyjnych struktur publicznie wykluczyła Angela Merkel. Za bardzo wzmocniłby on konserwatywne skrzydło w partii, które nie kocha liberalnej Merkel. Po drugie, opinia publiczna znowu zaczęłaby się interesować aferą czarnych kont.

- A przecież Kohl nigdy za nią się nie pokajał ani nie próbował jej wyjaśnić. Nie miał dystansu do siebie - we wspomnieniach pisze, jak samotnie walczył o zjednoczenie Niemiec, tak jakby nie było Reagana, Gorbaczowa ani "Solidarności". A przed 1989 r. kierował partią w sposób autorytarny. Dlatego nie wierzę w to, że kanclerz Merkel go zrehabilituje - mówi Gunter Hofmann, publicysta "Die Zeit".

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 3 komentarze
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    2 głosy

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':