22-letni Jakub K. poznał Magdę* na przełomie 2008 i 2009 r., oglądając jej profil na jednej ze stron internetowych, gdzie wpisała, że jest "całuśna, dzika i żądna przygód". Przez kilka dni rozmawiali przez Gadu-Gadu i się umówili.
Poszli na spacer, on prawił jej komplementy, potem zaczął całować i dotykać miejsc intymnych. W prokuraturze zeznała, że głaskał ją po udach i pośladkach - za jej przyzwoleniem.
Do następnego spotkania nie doszło, bo Magda już nie chciała. Przestrzegała też koleżanki, z którymi 22-latek chciał się umówić.
Jakiś czas później ojciec innej gimnazjalistki odkrył, że czatuje z dorosłym mężczyzną. Zgłosił sprawę na policję, która zatrzymała Jakuba K. Przyznał się do takich kontaktów z Magdą i innymi małoletnimi, ale odmówił podania ich nazwisk.
Prokuratura skierowała przeciw niemu akt oskarżenia o doprowadzenie małoletniej Magdę do poddania się "innej czynności seksualnej".
Sąd: Nie ma traumy, nie ma sprawy
Powołany przez sąd biegły psycholog stwierdził, że dziewczyna przeżytych doświadczeń nie odczytuje w kategoriach traumy.
- W jej zachowaniu występowały cechy charakterystyczne dla dojrzewającej nastolatki, dla której m.in. spotkanie ze starszym mężczyzną mogło być formą dowartościowania się, polepszenia obrazu siebie u koleżanek, wzbudzenia zazdrości - stwierdził biegły.
Psycholog szkolna, z którą Magda rozmawiała kilkakrotnie po ujawnieniu sprawy, opowiedziała przed sądem, że dziewczyna nie chciała być całowana i przytulana przez Jakuba K. - Miała z tego powodu poczucie winy, była smutna i przygnębiona. Z mojego doświadczenia wiem, że to był "niechciany dotyk" - podkreśliła.
Sąd uznał, że choć mężczyzna złamał prawo, to dziewczyna jest już na tyle dojrzała psychicznie i emocjonalnie, że trudno mówić o wykorzystaniu naiwnego dziecka. Poza tym sędzia podkreśliła, że zdarzenie miało miejsce w zimie, więc oskarżony dotykał ją przez ubranie.
Sąd umorzył postępowanie w październiku zeszłego roku ze względu na znikomą szkodliwość czynu. - Spotkanie z oskarżonym nie spowodowało żadnych następstw w sferze emocjonalnej i nie zakłóciło prawidłowego rozwoju pokrzywdzonej - uzasadniła sędzia Małgorzata Marciniak.
Co do zeznań psychologa szkolnego - to sąd podkreślił, że nie była w stanie ocenić, czy negatywne emocje dziewczyny są związane bezpośrednio ze spotkaniem z K., czy też z ujawnieniem sprawy w szkole.
Sąd powołał się też na zeznania matki dziewczyny, która nie zauważyła zmiany w zachowaniu córki i uznała, że wina za zdarzenie leży zarówno po stronie Magdy, jak i Jakuba K.
Prokuratura: Nie wolno i już
Prokuratura się odwołała od wyroku, bo sąd nie wyjaśnił rozbieżności między sprzecznymi opiniami dwóch psychologów. Zarzuciła też sądowi złą ocenę społecznej szkodliwości czynu.
- Zgoda na pocałunki i dotykanie wynikała z ciekawości i niedojrzałości dziewczyny, co w wykorzystał oskarżony - mówi prok. Krzysztof Oszek.
Zaznaczył, że Jakub K. znał wiek dziewczyny, a mimo to namawiał ją na spotkanie i prawił niestosowne do jej wieku komplementy. I że nie ma najmniejszego znaczenia, że dziewczyna dała przyzwolenie na pocałunki i przytulanie.
"Karany jest sam fakt obcowania płciowego z osobami poniżej 15. roku życia. Nie jest więc ważne z czyjej inicjatywy nastąpiły czynności seksualne. Oskarżony jako osoba dużo starsza powinien sam przerwać ten kontakt, nie zachęcać małoletniej do spotkania i nie dopuścić do jakiegokolwiek zbliżenia" - podkreślił prokurator.
Sąd Okręgowy w Opolu przed dwoma tygodniami apelację odrzucił.
Źródło: Gazeta Wyborcza