A te były już w środę.
Wprost pl. podał wstępne szacunki po przeliczeniu 2 tysięcy głosów. Portal powołał się na dwa anonimowe źródła i dwie różne dane, z których wnika, że Komorowski prowadził wówczas 60 do 40 albo - jak twierdziła inna osoba - 65 do 35. By uniknąć podobnych spekulacji do czasu ogłoszenia oficjalnych wyników władze PO postanowiły, że komisja zbierze się w sobotę rano, by policzyć wszystkie głosy. - PO chce do końca utrzymać w tajemnicy wyniki - stwierdził
Grzegorz Schetyna, szef klubu parlamentarnego partii.
Zwycięzcę oficjalnie zaprezentuje szef partii
Donald Tusk razem z Hanną Gronkiewicz-Waltz, szefową komisji prawyborczej o godzinie 11 w auli Politechniki Warszawskiej. Wyniki będą podane w rozbiciu na regiony, wiek i płeć głosujących. W środę zagłosowała jedna trzecia działaczy, w PO mają nadzieję, że do północy frekwencja przekroczy 50 proc. - Jeśli chodzi o głosowanie internetowe, my tego nie liczymy, robi to specjalny program. Ja te wyniki dostane dopiero w sobotę, nie chcę ich nawet wcześniej mieć. Głosy pocztowe będziemy zliczali w piątek, być może zaczniemy jeszcze w czwartek - wyznała Gronkiewicz - Waltz. Zaznaczyła, że stanowią one od 20 - 25 proc. oddanych głosów, bo większość działaczy PO skorzystała z internetu w prawyborach.
Na początku tygodnia
Państwowa Komisja Wyborcza w specjalnym oświadczeniu przypomniała, że formalnie kampania wyborcza rozpoczyna się dopiero w dniu ogłoszenia daty wyborów, nie wcześniej. Zwróciła uwagę, że dostrzega już działania, które mają cechy kampanijne. - Pilnujemy siebie, przyjmujemy te argumenty, zwracamy uwagę na szczegóły, tak, by nie można było potraktować tej rywalizacji wewnątrz PO jako kampanii wyborczej - zapewnił Schetyna.
A kandydaci PO nadal walczą o głosy. W ostatnim dniu głosowania do matecznika Janusza Palikota pojechał
Radosław Sikorski, który rano żartował: - Nie obawiam się, Sikorski nie pęka.
Komorowski
w liście na swojej stronie internetowej zapewnia: - Do ostatniej chwili prawyborczych zmagań zabiegam o każdy głos, który może paść na mnie.