Twórców "Trójki" zamierzaliśmy otóż podzielić pomiędzy siebie, tak aby każdy z nich przynosił dochody innemu członkowi Komitetu. I tak, kol. Daukszewicz - jako osoba szczególnie łasa na kobiece wdzięki - miał dostać red. Beatę Michniewicz. Niestety, odmówił wzięcia sobie polityków, jakich red. Michniewicz zaprasza co sobota, i polityków tych postanowiliśmy wystawić na aukcji staroci.
Koleżanka Czubówna, nieumiarkowanie czuła jak wiadomo na całą naturę, zarezerwowała sobie red. red. Owczarka, Hirka Wronę, Pawła Drozda oraz Bartosza Gila i z nich wszystkich zamierzała czerpać zyski.
Kolega Zamachowski, znany w środowisku filmowym z tego, że potrafi spać w każdych warunkach, planował przejąć audycje nocne.
Nikt z członków Komitetu nie chciał się zrzec Wojciecha Manna, ale po burzliwych obradach doszliśmy do wniosku, że starczy go dla wszystkich i zgodziliśmy się go podzielić pomiędzy wszystkich.
Sam, jako osoba najbardziej zachłanna w Komitecie miałem zamiar sięgnąć po cały jak najszerszy przekrój społeczny: od Barona po Andrusa.
Ostatnie nowości "Trójki" o których nikt nie chciał słyszeć, znany z zaradności nasz przewodniczący kolega Pekałowski zobowiązał się sam wysłać w eter.
Michał Ogórek - członek (a)feralnego Komitetu "Trójki"
Źródło: Gazeta Wyborcza