http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Nabici w butelkę przez firmę oferującą doładowania

Marcin Masłowski, Jakub Wiewiórski, Łódź
2010-03-25, ostatnia aktualizacja 2010-03-24 19:47

Sklepikarze podpisywali umowy i liczyli, że dorobią. Potem przyszły wezwania do zapłaty. Zaciągali kredyty, bali się listonosza. Dopiero gdy znaleźli w internecie pana Krzysztofa, obudzili się.

Coraz częstszy widok na płockich ulicach - zamknięty kiosk Ruchu
Coraz częstszy widok na płockich ulicach - zamknięty kiosk Ruchu
Prawie codziennie w sklepie zjawia się przedstawiciel handlowy. Jeden proponuje wstawienie lodówki, drugi namawia, żeby to jego firma przywoziła gazety. Trzeci, który zjawił się u pani Aldony pod Garwolinem, przywiózł terminal. "Ludzie doładują telefony komórkowe, zarobi pani na prowizji" - usłyszała.

Podpisała umowę (sześć stron drobnym drukiem) i weksel in blanco. Wpłaciła kaucję. Przedstawiciel warszawskiej spółki Globsoft podłączył jej w sklepie terminal. - Terminal stał. Syn chyba raz doładował sobie konto. Klientów nie było, więc terminal wyłączyliśmy - mówi pani Aldona.

Po kilku miesiącach, w lipcu 2009 r., pani Aldona dostała z Globsoftu wezwanie do zapłaty. Na 11 tys. 591 zł. Globsoft rozwiązał umowę, bo sprzedała za mało doładowań. Umowa każe sprzedać miesięcznie impulsów za minimum 1000 zł. Pani Aldona nie zrobiła tego, więc Globsoft nałożył karę umowną.

- Sześć tysięcy złotych za to, że miałam terminal. Kolejne trzy za to, że go nie zwróciłam. Reszta nie wiem za co - płacze pani Aldona. - Zadzwoniłam do nich, żeby się zlitowali i zmniejszyli tę sumę. Mam 65 lat i nauczycielską emeryturę. Teraz boję się dzwonka, jak listonosz pocztę roznosi.

Pani Teresa z Żyrardowa jest winna Globsoftowi 18 tys. zł. Sklep, w którym miała terminal, musiała zamknąć. Żyje z kredytów i pożyczek. Pani Marta z Polkowic - 16 tys. zł. Pan Rafał z Malborka dostał nakaz zapłaty z sądu na blisko 18 tys. zł. Miesiąc temu przelał całą kwotę na konto spółki. Wziął kredyt. Nie wiedział, że mógł od nakazu złożyć sprzeciw.

Ci, którzy wpisali w wyszukiwarkę słowo "Globsoft", znaleźli Krzysztofa Ludkiewicza, właściciela sklepu w Lidzbarku Warmińskim.

- Jak przeczytałem na forum Wirtualnej Polski, ile osób czuje się oszukanych przez Globsoft, podałem swój numer telefonu. Uspokajam, apeluję, żeby nie płacili - mówi Ludkiewicz. I pokazuje listę: Łódź, Warszawa, Konin, Piaseczno, Płońsk, Wadowice... Dziesiątki nazwisk. - Jedni podpisali ugody, innym już komornik wszedł na majątek, kolejni mają rozprawy w sądzie. Powtarzam: nie panikujcie, walczcie z tą korporacją.

Globsoft to spółka akcyjna o kapitale 5,5 mln zł. Specjalizują się w terminalach. Na stronie chwalą się, że pracowali dla Pekao SA i Orlenu.

Ludkiewicz krótko przedstawia mechanizm. - Najprościej rzecz ujmując, Globsoft po podpisaniu umowy może zrobić wszystko, a ich kontrahent niemal nic. Za jakiekolwiek uchybienia, nawet nie z naszej winy, firma może zażądać gigantycznych kar. Wygląda to tak, jakby Globsoftowi nie zależało na tym, byśmy jako partnerzy umowy razem zarobili na doładowaniach telefonów. Tylko żeby pod jakimkolwiek pretekstem zerwać umowę i domagać się zapłaty kilkunastotysięcznych kar. I część tych biednych sklepikarzy, widząc pismo z kancelarii lub sądu, nie walczy, tylko załamuje się i płaci. Albo na kolanach błaga o ugodę. A z tą spółką da się wygrać - kończy Ludkiewicz.

Niektórzy już wygrali. Ostatni taki wyrok zapadł trzy miesiące temu w Sądzie Gospodarczym w Warszawie (wokanda pęka od spraw "Globsoft przeciwko"). Sąd oddalił powództwo Globsoftu, który domagał się od właściciela delikatesów ponad 5 tys. zł. Sąd zarzucił firmie, że: * kary umowne są niesprawiedliwe, a strony umowy mają nierówną pozycję; * nie odpowiedziała na wypowiedzenie umowy; * Globsoft pozwalał rozwiązać kontrahentom umowę tylko z ważnych powodów, ale nie definiował, jakich.

Wyrok dał nadzieję "dłużnikom" Globsoftu. Na forum Wirtualnej Polski umawiali się na przyjazd do Warszawy i demonstrację pod firmą. Gdy forum usunięto (poprosił o to pracownik firmy Globsoft), dyskusja przeniosła się na Gazeta.pl.

O komentarz poprosiliśmy Globsoft. Otrzymaliśmy odpowiedź: "Jest grupka kontrahentów, którzy nie wywiązali się z umowy o współpracy, w związku z tym skierowaliśmy ich umowy do windykacji. Część z nich przegrała już sprawy sądowe i komornicy zgodnie z wyrokami sądów prowadzą egzekucję, dochodząc odzyskania nie tylko należnych nam kar umownych, ale też długów wobec naszej firmy.

Osoby te próbują nas oczerniać, grozić naszym pracownikom, piszą pod ukrytymi nickami na forach internetowych oraz próbują zainteresować media, błędnie przedstawiając relacje pomiędzy naszą firmą a nimi (...)". Podpis: "Zarząd".

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 1
  • 88 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    70 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':