http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Księży pedofilów na czarną listę

Bartosz T. Wieliński
2010-03-25, ostatnia aktualizacja 2010-03-24 18:02

Watykan nie podchodzi do skandali pedofilskich z należytą powagą. Reaguje, gdy jest za późno. Trzeba, stworzy czarną listę księży pedofilów i biskupi powinni donosić na nich prokuratorom


Fot. CORBIS
ZOBACZ TAKŻE
SERWISY
Takie propozycje zgłosił w weekend Martin Werlen, opat benedyktyńskiego klasztoru w Einsiedeln pod Zurychem. I wywołał burzę w szwajcarskim Kościele katolickim. Głos opata Werlena zabrzmiał donośnie, bo ma on rangę równą biskupowi i jest jedną z najbardziej wpływowych postaci w liczącym ponad 3 mln wiernych szwajcarskim Kościele. Jest też bardzo medialnym hierarchą - często wypowiada się dla gazet i pisze na Twitterze.

Opat żąda utworzenia w Rzymie centralnego rejestru księży skazanych za pedofilię, do którego dostęp mieliby biskupi. Dzięki temu mogliby sprawdzać przeszłość księży przenoszonych do ich diecezji i nie dopuszczać pedofilów do pracy z dziećmi.

Opata wsparł biskup St. Gallen Markus Büchel. - Nie może być tak, że ksiądz skazany za pedofilię w Szwajcarii, wyjeżdża do pracy w Austrii czy Niemczech - mówił. Pod apelem Werlena podpisał się też biskup pomocniczy Bazylei Roland-Bernhard Trauffer, a także czołowi politycy chadecji współrządzącej Szwajcarią.

Opat Werlen chce, by sprawą pedofilów szwajcarski episkopat zajął się na nadzwyczajnym posiedzeniu. Ale o czarnej liście nie chce słyszeć przewodniczący episkopatu bp Norbert Brunne. Odrzuca on też inne postulaty reformatorów, którzy chcą, by o każdym przypadku pedofilii u podwładnych biskupi natychmiast informowali prokuraturę.

- Tej sprawy nie wolno rozwiązywać wewnątrz Kościoła - mówi biskup Büchel.

- Bez oficjalnego doniesienia jesteśmy bezsilni, bo nie możemy wszcząć śledztwa, a ofiary same się do nas nie zgłoszą. Czemu w takich sytuacjach Kościół nie zachowuje się tak jak np. domy dziecka? - pyta Andreas Brunner, główny prokurator kantonu Zurych.

Postulaty, które padają w Szwajcarii, to najradykalniejsze wezwania do rozprawy z pedofilami. W Niemczech, przez które przetacza się fala pedofilskich skandali w instytucjach katolickich, biskupi próbują sprawę łagodzić, a o donoszeniu na księży hierarchowie nie chcą słyszeć.

Jednak Helweci nie prowadziliby pewnie takiej dyskusji, gdyby skandale nie wybuchły i u nich. W zeszły poniedziałek we wsi Aadorf pod Zurychem został aresztowany ksiądz podejrzany o molestowanie nieletnich. Wcześniej do wykorzystywania dzieci przyznał się jeden z proboszczów w diecezji Chur. Poza nim w diecezji naliczono jeszcze ziewięć przypadków pedofilii.

W Bazylei miejscowy biskup ściągnął księdza, choć wiedział, że pracując w Austrii, wykorzystywał seksualnie chłopców.

Szwajcarska prasa pisze o 60 przypadkach wykorzystywania dzieci przez duchownych. Jest to tym bardziej bulwersujące, że od osiem lat w szwajcarskim Kościele obowiązują ostre przepisy o zwalczaniu pedofilii. Bardzo dokładnie sprawdza się kandydatów do seminariów duchownych (na testach psychologicznych odpada co drugi) i samych seminarzystów. A mimo to pedofilii nie udaje się wyplenić. Nie uchronił się przed nią nawet klasztor opata Werlena, gdzie jeden z zakonników miał wykorzystywać dzieci. Opat zapowiedział stworzenie niezależnej komisji do zbadania tej sprawy.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 26 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    30 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':