http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

TV Wildstein, nowy standard dziennikarstwa

Piotr Rogowski
2010-03-24, ostatnia aktualizacja 2010-03-24 15:04

Zybertowicz ma przegraną z Adamem Michnikiem sprawę w sądzie. Ale ma także Wildsteina, który wykorzystuje publiczną TVP - by Zybertowicza pocieszyć.

ZOBACZ TAKŻE
Bronisław Wildstein, publicysta "Rzeczpospolitej", ma program w publicznej TVP. Ma też osobliwe dziennikarskie standardy, którym daje wyraz w programie "Bronisław Wildstein przedstawia". We wtorek 23 marca przedstawił już kolejny raz prof. Andrzeja Zybertowicza, doradcę prezydenta ds. bezpieczeństwa.

Obaj panowie przyjaźnie się zgodzili, że Zybertowicz nie powinien przegrać z Michnikiem, bo nie tyle powiedział nieprawdę - choć ustaliły to sądy trzech instancji - ile "parafrazował postawę mentalną Michnika". To nowe pojęcie w stylu "pomroczności jasnej".

Wildstein rozmawia tylko z jedną stroną sądowego sporu. Nie chodziło więc o dziennikarstwo, tylko o pocieszenie Zybertowicza i przekonanie widzów, że Michnik zły jest.

Ganiąc Michnika za proces wytoczony Zybertowiczowi, Wildstein przemilczał, że sam zrobił to samo. Pozwał bowiem do sądu Adama Michnika i dziennikarkę "Gazety Wyborczej" Agnieszkę Kublik, żądając od nich 100 tys. zł!

Tak więc, będąc stroną procesu sądowego z Michnikiem, Wildstein robi program o innym procesie Michnika. Taki sam program - również z udziałem tylko Zybertowicza i również na temat procesu z Michnikiem - zrobił Wildstein 14 stycznia zeszłego roku. I to też przemilczał.

Widać, że TVP - na którą wszyscy się składamy - nie liczy się z groszem, skoro płaci Wildsteinowi za dwa takie same programy w ciągu roku.

Wildstein nie zapytał też Zybertowicza, dlaczego nie wykonał dotychczas prawomocnego wyroku Sądu Apelacyjnego w Warszawie z 11 marca 2010 r. Przy tym Zybertowicz jest doradcą prezydenta RP, strażnika praworządności.

Wildstein opatrzył swoją pogawędkę z Zybertowiczem planszami: "Sąd zabrania krytyki Michnika", "Michnik knebluje polemistów". Panowie byli tylko we własnym gronie, więc nikt w programie nie zareagował na te nonsensy. Widzowie mieli je brać za dobrą monetę.

Naprawdę zaś jest tak, że żaden sąd nie zabronił nigdy krytyki Michnika. Natomiast kilka razy sądy uznały, że tzw. polemiści rozpowszechniali ewidentne kłamstwa o Michniku i dlatego winni go przeprosić.

W zadaniowej telewizji Wildsteina wszystko jest możliwe. Ktoś, kto rozpowszechnia kłamstwa, może rozwiesić nad sobą sztandar wolności słowa.

PS. W internecie można znaleźć informację, że 11 stycznia 2008 r. w Lucieniu Zybertowicz i Wildstein uczestniczyli w seminarium pod patronatem i z udziałem prezydenta Lecha Kaczyńskiego pt. "Standardy obiektywizmu w polskich mediach".

*Piotr Rogowski jest radcą prawnym "Gazety Wyborczej"

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 57 komentarzy
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    101 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':