http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Wolski wraca do "Trójki". Alternatywą jest eutanazja

Agnieszka Kublik
2010-03-24, ostatnia aktualizacja 2010-03-24 14:12

Polskie Radio
Polskie Radio "Trójka"
Fot. Paweł Kozioł / AG

- Od wielu lat nie słucham "Trójki". Byłem bezrobotny, złożyłem podanie, zadzwonił dyrektor programu III Jacek Sobala. Chciałbym robić audycję satyryczną nawiązującą do "60 minut na godzinę" - mówi Marcin Wolski, satyryk znany z sympatii do PiS. Nie przeszkadza mu, że w "Trójce" toczy się wojna Sobali z zespołem. - A co ja ma zrobić, czekać aż wojna się skończy? Gdzieś pracować muszę. Alternatywą jest eutanazja.

Agnieszka Kublik: Ma Pan poczucie humoru na własny temat?

Marcin Wolski*: Ogromne, większe niż inni.

W radiu żartują, że wraca Pan do "Trójki" by reaktywować POP, czyli Podstawową Organizację Partyjna PZPR.

- Gdybym chciał zlustrować pani "Gazetę" ...

Słyszę zdenerwowanie, a nie śmiech.

- Mogę się śmiać (nie słychać śmiechu). Dowcip jest wtedy dobry, kiedy jest celny. Tak, ja byłem I sekretarzem PZPR w „Trójce” (zostałem wybrany przez zespół) do lata 1981 r., czyli w czasie rewolucji.

A od kiedy był Pan w PZPR?

- Od 1975 r.

Już wtedy był Pan rewolucjonistą?

- Byłem jednym z 3 milionów martwych członków, który meblował partię. Proszę mi niczego nie wmawiać.

To jak z tym poczuciem humoru? Słyszę, że kiepsko.

- Mam, mam, ale nie będę udawał Wallenroda. Moje wstąpienie do partii było spowodowane obawą, że mi zniszczą audycję. Więc jak mi otworzyli furteczkę: wstąp do partii, łatwiej ci będzie bronić swojej sprawy, to wstąpiłem. W 1975 r. nie było jeszcze KOR-u, podziemia, opozycji, nawet takiej opcji nie było. Rok później pewnie bym do partii nie wstąpił.

Przykro Panu, że tak teraz z Pana tak żartują?

- Jest prawo krytyki osób publicznych. Muszę to znosić z dobrodziejstwem inwentarza. Równie dobrze mogliby żartować, że wracam wskrzesić "Solidarność", którą we wrześniu 1980 r. zakładałem z Grzesiem Wasowskim.

Może Pan założyć "Solidarność" i razem ze związkiem zawodowym dziennikarzy i pracowników "Trójki" walczyć o nieupartyjnianie anteny.

- Mówiąc szczerze od wielu lat nie słucham Trójki i nie wiem, co się dzieje na antenie.

To jak to się stało, że Pan wraca do "Trójki"?

- Byłem bezrobotny, złożyłem podanie do zarządu radia i ofertę, żeby mnie wykorzystać. I zadzwonił do mnie dyrektor programu III Jacek Sobala. Chciałbym robić audycję satyryczną nawiązującą do "60 minut na godzinę". To byłby taki rodzaj kabaretu, bardziej literackiego niż bieżąco-politycznego. Ja i młodzi autorzy z kręgu "Fantastyki" pisalibyśmy skecze, krótkie opowiadania, takie dziwne ginące formy literackie. Chciałbym wrócić do formuły "60-ki", do tamtego klimatu. Takiej samej "60-ki" zrobić się nie da, bo ludzie się wykruszyli. Więc nie zamierzam więc wznowić "60" dosłownie, bo byłaby gorsza.

Jacek Fedorowicz, jeden ze współtwórców "60 minut na godzinę", martwi się, że teraz pod tym szyldem zechce Pan walczyć o "powrót Jarosława Kaczyńskiego do władzy".

- Nie chciałbym, żeby ta satyra dotyczyła doraźnej polityki.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 44 komentarze
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    33 głosy

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':