http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Jestem przeciwnikiem elity

Rafał Kalukin
2010-03-27, ostatnia aktualizacja 2010-03-23 12:00

Esbek powiedział: "Eee, myślałem, że pan nosi rewolwer". Odparłem: "Jeśli mnie powiesicie, mój następca będzie miał maszynowe uzi". Rozmowa z Kornelem Morawieckim, założycielem i szefem Solidarności Walczącej

Kornel Morawiecki
Fot. Łukasz Giza / Agencja Gazeta
Kornel Morawiecki
Działacze Solidarności Walczącej podczas mszy papieskiej w Częstochowie. Druga pielgrzymka Jana Pawła II do Polski, 19 czerwca 1983 r.
Działacze Solidarności Walczącej podczas mszy papieskiej w Częstochowie. Druga...
Kolaż fotograficzny z 1982 r. Kotwica pod ''S'' to odwołujący się do AK graficzny symbol tej organizacji
Kolaż fotograficzny z 1982 r. Kotwica pod ''S'' to odwołujący się do AK...
Po co pan kandyduje w wyborach prezydenckich?

- Żeby zmienić Polskę. Nie zgadzam się z układem, który rządzi od 20 lat. PO-PiS, zamiast troszczyć się o kraj, kłócą się między sobą. Cała ich energia zużywa się we wzajemnych oskarżeniach.

Prezydenta Kaczyńskiego też pan zalicza do tego układu?

- Oczywiście. To jest układ okrągłostołowy, a pan Lech Kaczyński brał udział w rozmowach w Magdalence. Jest jednym z jego architektów.

IV RP nie była więc próbą jego obalenia?

- Nie chcę liczyć numerów Rzeczypospolitej. Polska jest jedna. W 1989 roku odzyskała niepodległość zewnętrzną, ale do dziś nie ma niepodległości wewnętrznej - w tym znaczeniu, że polskie elity działają we własnym, grupowym interesie, a nie w interesie ogółu, w interesie Polski.

A pan od dziecka taki niezłomny?

- Ojciec był w AK zwykłym żołnierzem. W lipcu 1944 roku wywiózł mnie i matkę z Warszawy. Pojechaliśmy do jego rodziców w Kieleckiem.

Nie chciał walczyć w Powstaniu?

- Chciał. Przed godziną "W" był w Warszawie, ale nie mógł dostać się na lewą stronę Wisły. Mosty zostały zamknięte. Poszedł więc z kolegami naokoło, przez Puszczę Kampinoską. Dwa dni maszerowali i natknęli się na leśniczego. Powiedział im, że wszędzie szczelne kordony niemieckie, mysz się do Warszawy nie przeciśnie.

Ojciec żałował, że nie walczył w Powstaniu. Tłumaczył się: "Synku, można było przepłynąć Wisłę wpław. Ale ja nie umiałem pływać".

A matka?

- Marzyły jej się Stany Zjednoczone Europy. Wojna ją przybiła. Rodzice przeżywali zagładę Żydów, klęskę Powstania, całe to bestialstwo.

Nasza kamienica przetrwała wojnę. Mieszkaliśmy na Mińskiej, na Pradze. Przewijały się tłumy ludzi powracających z sowieckich łagrów albo niemieckich obozów koncentracyjnych. Czasem mieszkało u nas po dwadzieścia kilka osób, a to był tylko duży pokój z kuchnią.

Znajomi ojca, znajomi znajomych. Młodzi mężczyźni, ale przetrąceni, z piętnem tej strasznej wojny i tego wyzwolenia, które znów było zniewoleniem. Pili, grali w karty, palili papierosy, leżeli pokotem. Matka przeżywała gehennę.

A Warszawa oglądana oczami pięciolatka?

- Wszędzie gruzy, gdzie tylko spojrzeć. Świetnie się w niej czułem! Gdy na studia pojechałem do Wrocławia, od razu polubiłem to miasto. Bo na wrocławskich murach też były dziury po kulach.

Powojenna Warszawa była niebezpieczna. Słyszałem: "Uważaj, synku, gdzie chodzisz. Żeby kto cię nie porwał". Jak raz wróciłem za późno, dostałem od ojca po gębie.

Był przedstawicielem firmy produkującej cukierki, często przynosił do domu raczki. Nieźle nam się powodziło, choć ojciec sporo przegrywał w karty. Ale biedy nie było, dopiero w latach 50. materialnie znacznie nam się pogorszyło.

Źródło: Duży Format
  • 55 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    59 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':