http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Niemcy wierzą Kościołowi

Bartosz Wieliński
2010-03-23, ostatnia aktualizacja 2010-03-23 13:46

Nie jesteśmy Ameryką. Nie będzie gigantycznych odszkodowań dla ofiar duchownych. Od pieniędzy ważniejsze jest pełne wyjaśnienie sprawy i przyznanie się przez Kościół do winy - uważa niemiecki ekspert

Biskup ma
Fot. CHRISTIAN CHARISIUS REUTERS
Biskup ma "obowiązek powiadomienia władz świeckich o domniemanym przestępstwie"
O tym, jakie emocje wzbudza sprawa pedofilii w niemieckim Kościele, świadczą m.in. słowa biskupa Ratyzbony Gerharda Müllera, który podczas niedzielnego kazania w ratyzbońskiej katedrze stwierdził, że dziennikarze z kryminalną energią prowadzą kampanię przeciwko Kościołowi.

Ratyzbona to jedno z kilkunastu niemieckich miast, w których doszło do wykorzystywania seksualnego dzieci. Pedofilski proceder miał tu miejsce w przykatedralnym chórze chłopięcym, a prasa zastanawia się, czy o sprawie wiedział brat papieża Georg Ratzinger.

Biskup Müller stwierdził też, że media chcą zniszczyć wiarygodność Kościoła. - Jesteśmy świadkami podobnej kampanii, jaka miała miejsce w czasach III Rzeszy - oświadczył.

- Informowanie społeczeństwa o pedofilii w Kościele to nasz obowiązek - odparła szefowa związku dziennikarzy Ulrike Kaiser.

Słowa biskupa potępili hierarchowie z kurii rzymskiej. - Kościół nie powinien wskazywać palcem na innych, zanim nie uporządkuje swojego podwórka - mówił kardynał Walter Kasper, przewodniczący Rady ds. Popierania Jedności Chrześcijan.

rozmowa z Dominikiem Hierlemannem, ekspertem Fundacji Bertelsmanna

Bartosz T. Wieliński: Benedykt XVI napisał list pasterski do Kościoła w Irlandii, w którym potępił pedofilię wśród księży. Dlaczego Niemców to nie zadowala?

Dominik Hierlemann: Na pewno nie dlatego, że stracili zaufanie do Kościoła. Jesteśmy skonfundowani, bo skandal wokół molestowania seksualnego w Niemczech się rozkręca. Społeczeństwo oczekuje od duchownych wyjaśnień. Te oczekiwania są tak duże, że cokolwiek by papież w sprawie pedofilii powiedział, to Niemcy będą czuli niedosyt.

Trzeba ustalić liczbę ofiar i winnych oraz wyjaśnić, dlaczego pedofilski proceder był tolerowany. Nikt nie zakłada, że duchowni tego nie zrobią. Niemiecki Kościół jest stosunkowo otwarty i nowoczesny. Ale np. episkopat potrzebował tygodnia, by odnieść się do pierwszych ujawnionych przypadków wykorzystywania seksualnego uczniów w szkołach prowadzonych przez duchownych.

To nie jest dowód złej woli czy próby tuszowania pedofilii. Po prostu Kościół nie umie się znaleźć w tym medialnym świecie. Świadczą też o tym niektóre gniewne wypowiedzi hierarchów.

Ujawnione przypadki miały miejsce kilkadziesiąt lat temu. Dlaczego ujawniono je dopiero teraz?

- To było jak domino. Jedna z ofiar po latach przełamała się i opowiedziała o tragedii. To dodało odwagi następnym ofiarom. Ale nie chodzi tu o polowanie na winnych, tylko o zapobieżenie kolejnym tragediom. Inna sprawa to zadośćuczynienie. Niemcy to nie Ameryka, nie ma mowy o gigantycznych odszkodowaniach. Myślę, że od pieniędzy ważniejsze będzie pełne wyjaśnienie sprawy i przyznanie się przez Kościół do winy.

Mówi się często, że pedofilia wśród księży to efekt celibatu...

- To absurdalne uogólnienie. Tym bardziej że właśnie się okazało się, że nauczyciele latami wykorzystywali dzieci w elitarnej świeckiej Odenwaldschule w zachodnich Niemczech.

Ale skandal sprawił, że media zwracają uwagę na oddolne ruchy reformatorskie, np. My Jesteśmy Kościołem, domagające się zniesienia celibatu czy dopuszczenia do kapłaństwa kobiet. Ich znaczenie jest często niedoceniane, ale wielu świeckich w Niemczech chce takich zmian. Powszechnie uważa się, że dopóki papieżem jest Niemiec, reform nie będzie.

Kościół w Niemczech jest powiązany z polityką, chociażby przez najsilniejszą partię - CDU. Ale przecież rok temu Angela Merkel krytykowała papieża za pobłażliwość wobec kłamcy oświęcimskiego biskupa Williamsona.

- CDU nie ma jednolitej polityki wobec Kościoła. Liberalne skrzydło z Merkel na czele nie boi się krytykować Kościoła, co bardzo drażni skrzydło konserwatywne. Dla nich krytyka papieża jest niedopuszczalna. Są też w Niemczech politycy, którzy usiłują grać na antykościelnej nucie. Sabine Leutheusser-Schnarrenberger, minister sprawiedliwości z FDP, oskarżyła hierarchów, że tuszowali przypadki molestowania.

Benedykt XVI mówi o rechrystianizacji zachodniej Europy. Czy to możliwe po wybuchu pedofilskiego skandalu?

- W tej chwili nie ma o tym mowy. Niemcy uważają wprawdzie wielu duchownych za moralne autorytety, odkrywają na nowo religijność i są dumni z niemieckiego papieża, ale Kościół znalazł się u nas w ewidentnym kryzysie. Musi minąć sporo czasu, zanim się z niego otrząśnie.

•  W Austrii, gdzie też wyszły na jaw przypadki wykorzystywania seksualnego przez księży, powstało stowarzyszenie ofiar, które zamierza złożyć masowy pozew przeciwko Kościołowi. Za każdy przypadek pedofilii stowarzyszenie zamierza się domagać się 80 tys. euro odszkodowania.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 2
  • 1 komentarz
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    5 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':