http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Kto chce rokować z prezydentem Afganistanu

Wojciech Jagielski
2010-03-23, ostatnia aktualizacja 2010-03-22 19:08

Prezydent Hamid Karzaj przyjął emisariuszy jednego z trzech wrogich partyzanckich ugrupowań, którzy przybyli z ofertą rokowań pokojowych

Gulbuddin Hekmatjar
Fot. HASAN SARBAKHSHIAN AP
Gulbuddin Hekmatjar
Do Kabulu wysłał ich Gulbuddin Hekmatjar, weteran wojny partyzanckiej z lat 80. przeciwko Armii Radzieckiej, a także jeden z najważniejszych uczestników wojny domowej z lat 90. Po amerykańskiej inwazji na Afganistan w 2001 r. Hekmatjar stanął po stronie talibów. Jego ugrupowanie Hezb-e Islami jest najsłabszą z trzech wielkich armii partyzanckich walczących przeciwko rządowi Karzaja i wspierających go wojskom zachodnim.

W przeciwieństwie do talibów mułły Omara i partyzantów również z nimi sprzymierzonego Dżalaluddina Haqqaniego i jego synów oddziały Hekmatjara z rzadka uczestniczą w walkach. W zeszłym miesiącu doszło natomiast do krwawych starć między partyzantami Hekmatjara i talibami w północnej prowincji Baghlan. Rozgromieni przez talibów tamtejsi partyzanci Hekmatjara przeszli na stronę wojska rządowego. Wielu byłych zauszników i współpracowników Hekmatjara już wcześniej złożyło broń i weszło do rządu, administracji i parlamentu w Kabulu.

O powadze misji wysłanników Hekmatjara świadczy to, że komendant wyznaczył do niej swojego zastępcę Kutbuddina Hilala oraz zięcia Hajrata Bahira posyłanego na najważniejsze rokowania.

Do Kabulu zabrali 15-punktowy plan pokojowy przewidujący m.in. rozpoczęcie już latem ewakuacji zachodnich wojsk z Afganistanu, powołaniu na początku przyszłego roku nowego, przejściowego rządu koalicyjnego z udziałem partyzantów. Gabinet ten w ciągu roku przeprowadziłby nowe wybory i przyjął nową konstytucję będącą połączeniem obecnej i tej z czasów, gdy Afganistanem rządzili talibowie.

Prezydent Karzaj zabiega o rozmowy i rozejm ze wszystkimi zwalczającymi go ugrupowaniami partyzanckimi. Twierdzi, że rozmawiał też z talibami, których zamierzał zaprosić na wielką radę szurę, którą chce zwołać w Kabulu na przełomie kwietnia i maja.

Urzędnicy Karzaja twierdzą jednak, że plany prezydenta storpedowali Pakistańczycy, którzy w styczniu aresztowali akurat wszystkich tych przywódców talibów z zastępcą emira mułłą Abdulem Ghanim "Baradarem", którzy gotowi byli układać się z Kabulem.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    5 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':