http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Czy to początek końca Nicolasa Sarkozy'ego?

Dominika Pszczółkowska
2010-03-23, ostatnia aktualizacja 2010-03-22 22:23

Takie pytanie powszechnie zadają sobie dziś Francuzi, którzy w wyborach regionalnych dali czerwoną kartkę UMP, czyli partii prezydenckiej

Premier Fillon (z prawej) i prezydent Sarkozy. Przed chwilą zakończyli rozmowę o konsekwencjach wyborów
Fot. PHILIPPE WOJAZER Reuters
Premier Fillon (z prawej) i prezydent Sarkozy. Przed chwilą zakończyli rozmowę...
ZOBACZ TAKŻE


Obóz prezydenta zdobył w obu turach (21 i 14 marca) 35,5 proc., a socjalistyczno-zielona opozycja aż 54 proc. głosów w wyborach do rad regionów (województw). UMP rządzić będzie tylko w Alzacji oraz w regionach zamorskich - w Gujanie Francuskiej i na wyspie Reunion. Choć nie przegrała wszystkich 26 regionów, to rozmiary jej klęski są gigantyczne.

UMP nie pomogło, że w jej barwach startowali znani ministrowie i wiceministrowie. Zresztą niektórzy najedli się wyjątkowo dużego wstydu - w Akwitanii minister pracy Xavier Darcos dostał tylko 28 proc. głosów, a minister rolnictwa Bruno Le Maire tylko 30 proc. w Górnej Normandii.

Komentatorzy nie mają wątpliwości, że to sygnał dla prezydenta Sarkozy'ego i jego ekipy. Lokalny "Le Progres de Lyon" naśmiewa się, że nadaktywny "hiperprezydent" jest teraz "hiperprzegranym". "Libération Champagne" nazywa go "autystą", a "Le Télégramme" - autokratą zbyt skoncentrowanym na swoim ego.

"To ocena bilansu Nicolasa Sarkozy'ego. Wyborcy wątpią w jego decyzje polityczne lub wręcz je odrzucają" - ocenia komunistyczny "L'humanité". Nawet bliski prezydentowi "Le Figaro" pisze, że ta porażka będzie punktem zwrotnym w pięcioletniej kadencji Nicolasa Sarkozy'ego.

Francuzi są niezadowoleni z władzy, bo czują skutki kryzysu gospodarczego. - Opinia publiczna jest zdania, że wychodzimy z kryzysu finansowego, ale wpadamy w kryzys socjalny. Widać to wszędzie w Europie. Podczas kryzysu finansowego prawicowe rządy, które dość dobrze sobie z nim radziły, miały poparcie. Teraz, gdy wychodzimy z kryzys, ludzie domagają się o wiele więcej wartości socjalnych i sprawiedliwości - uważa Jean Viard z ośrodka badań społecznych CEVIPOF.

Nie wiadomo, czy teraz prezydent nie zawaha się przed kolejnymi reformami, szczególnie planowanym wydłużeniem wieku emerytalnego.

Wczoraj nastąpiły już pierwsze zmiany w rządzie. Posadę stracił przegrany Darcos, który miał wdrażać reformę. Zmieni go dotychczasowy minister ds. budżetu Eric Woerth. Sarkozy wprowadził też do rządu Georges'a Trona związanego z jego przeciwnikiem politycznym, b. premierem Dominiquiem de Villepinem. Będzie on odpowiedzialny za służbę cywilną. Prezydent chce w ten sposób zjednoczyć prawicę i osłabić de Villepina, który zapowiadał utworzenie własnej partii.

Większość komentatorów traktuje wybory regionalne jako początek kampanii przed wyborami prezydenckimi w 2012 roku. Niepopularny Sarkozy wydaje się dziś o wiele mniej pewny reelekcji; we Francji spekuluje się nawet, że może lepszym kandydatem prawicy byłby premier François Fillon. Zmiana przywódcy jest jednak bardzo mało prawdopodobna.

Dlatego o wiele ciekawszym pytaniem jest, kto będzie reprezentował opozycyjnych socjalistów. "Dzień lewicy" - ogłosił na swej całej czerwonej pierwszej stronie "Libération". "Partia socjalistyczna i jej sojusznicy nie zdobyli wielkiego szlema [wszystkich regionów], ale zwycięstwo jest historyczne" - pisze dziennik.

Przed głosowaniem sondaże wskazywały, że największe szanse w starciu z Sarkozym miałby Dominique Strauss-Kahn, b. minister finansów i obecny szef Międzynarodowego Funduszu Walutowego. Teraz poważną kandydatką wydaje się też szefowa partii socjalistycznej Martine Aubry, córka b. szefa Komisji Europejskiej Jacques'a Delorsa. W ciągu zaledwie roku od objęcia przywództwa udało jej się pozbierać partię. "Od teraz jest niewątpliwą przywódczynią opozycji i dobrze ustawioną kandydatką do startu w 2012 roku" - ocenia "France-Soir".

Z ambicji prezydenckich zapewne nie zrezygnuje też inna socjalistka i rywalka Sarkozy'ego z 2007 roku - Ségolene Royal. Okazała się jedną z gwiazd, wygrywając reelekcję w Poitou-Charentes nad Atlantykiem większością 60,6 proc. głosów.

Analitycy są jednak ostrożni w przekładaniu wyników wyborów regionalnych na ogólnokrajowe. Frekwencja była wyjątkowo niska - 52 proc. W dodatku w sondażach wyborcy częściej wskazywali na lokalne niż ogólnokrajowe powody wyboru.

W wyborach regionalnych dobrze wypadł skrajnie prawicowy Front Narodowy, któremu wieszczono zniknięcie ze sceny politycznej. W pierwszej turze zdobył 12 proc. głosów, w drugiej 9 proc., ale tam, gdzie wszedł do drugiej tury, raczej poprawiał wynik.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 2 komentarze
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    7 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':