*Komentarz Jana Turnau *Papież powiedział dość *Słowa papieża do Irlandczyków - pełen tekst dokumentu
List pasterski Benedykta XVI do irlandzkiego Kościoła to - jak mówi włoski watykanista Marco Politi - dowód przewrotu kopernikańskiego w traktowaniu przez Watykan oskarżeń o molestowanie, gwałcenie oraz bicie dzieci w kościelnych szkołach, sierocińcach i parafiach.
Kościół, który w trosce o swe dobre imię przez dziesięciolecia odrzucał zarzuty wobec księży bądź badał je w głębokiej tajemnicy i często tuszował, publicznie bije się w piersi i wzywa do jawnego prania brudów.
"Pogwałciliście świętość sakramentu święceń. Musicie za to odpowiedzieć przed Bogiem Wszechmogącym, jak również przed właściwymi sądami!" - pisze
Benedykt XVI do księży i zakonników wykorzystujących dzieci.
Dwa irlandzkie raporty, które opracowano z pomocą Kościoła w 2009 r., potwierdziły masowe maltretowanie, wykorzystywanie seksualne i zmuszanie do niewolniczej pracy w ośrodkach prowadzonych przez parafie, zakonników i zakonnice od lat 30. do 90. XX w. Buntujące się dzieci straszono piekłem, bito różańcami i rózgami, grożono wyrzuceniem na bruk.
Zmowę milczenia, która zaczęła pękać dopiero pod koniec lat 90., zachowywał zarówno Kościół, jak i irlandzka
policja oraz władze świeckie unikające konfliktów z biskupami. Choć na ulicach sąsiadujących z niektórymi internatami w Dublinie nocami słychać było płacz, a nawet krzyki maltretowanych dzieci, to parafianie najczęściej wybierali lojalność wobec proboszcza. "Ci z was, którzy doznali nadużyć w internatach czy bursach, musieli czuć, że nie było ucieczki od waszych cierpień" - pisze papież.
Oprócz wyznania win Kościoła papież zapowiada też kolejne śledztwa w irlandzkich diecezjach. Ale czy to wszystko pomoże mu w odzyskaniu zaufania wiernych w Europie po lawinie oskarżeń o pedofilię wciąż spadających na diecezje w Niemczech, Holandii, Austrii i Szwajcarii?
- To zdecydowanie za mało. List Benedykta XVI mówi ostro o grzechach księży, ale nie rozlicza biskupów. Nie przyznaje, że tuszowanie skandali nie było "wypaczeniem", lecz świadomą polityką władz Kościoła. Nie podaje recepty, jak uchronić się przed kolejnymi tragediami - mówi Maeve Lewis z irlandzkiego stowarzyszenia ofiar księży One in Four.
Benedykt XVI wciąż nie nakłada na biskupów wyraźnego obowiązku donoszenia prokuraturze o podejrzeniach wobec księży, choć taki przepis Watykan ponoć rozważa. Pisze o "poważnych błędach" biskupów w traktowaniu zarzutów wobec podległych im księży, ale - wbrew oczekiwaniom wielu Irlandczyków - nie żąda dymisji ich prymasa kard. Seana Brady'ego.
W 1975 r. Brady poprosił bowiem dwoje przesłuchiwanych przez siebie dzieci (był wtedy zwykłym księdzem), aby przysięgły, że nie opowiedzą o molestującym je kapłanie poza procesem kościelnym. M.in. dzięki temu pedofil mógł krzywdzić kolejnych podopiecznych aż do końca lat 80.
- Brady przeprosił, ale uczciwość wymaga dymisji. Dymisji wszystkich biskupów odpowiedzialnych za ratowanie skóry księży, a nie dzieci - mówi John Waters, publicysta dziennika "The Irish Times".
List Benedykta XVI bardzo krytycznie przyjęto w Niemczech, w jego ojczyźnie, gdzie katolicy nie mogą doczekać się słów
papieża na temat oskarżeń wobec księży. A ujawniono ich w tym roku ponad 250. Tygodnik "Der Spiegel" pisze nawet o podejrzeniach, że gdy obecny papież był biskupem Monachium, mógł wiedzieć o tuszowaniu sprawy jednego księdza pedofila.