Od rana większe emocje było widać u Radosława Sikorskiego - mówią nasi rozmówcy. Wyszły na próbie przed prawyborczą debatą. Nie spodobało mu się zdjęcie wykorzystane w krótkim filmie o nim (klipy o kandydatach pokazano przed debatą). Zdjęcia dostarczył rzecznik Sikorskiego, to jemu się oberwało.
Na debatę w Bibliotece Uniwersytetu Warszawskiego Sikorski przyjechał z żoną, Komorowski sam.
Cała reszta była już starannie wyreżyserowana. Najpierw wystąpienia kandydatów - Sikorski czytał z promptera, Komorowski - z kartki. Później pytania zadawali posłowie Sławomir Nowak i Joanna Mucha. Kandydaci ich nie znali, ale nie były zaskakujące.
Spółka
import-
eksport?
Sikorski mówił pierwszy: - Moja prezydentura zmusi Europę do przyjrzenia się Polsce nowymi oczyma, pokaże światu naszą energię, determinację, moc.
Komorowski od razu zaatakował szefa
MSZ za wypowiedzi o prezydenturze eksportowej (Sikorskiego) i krajowej (Komorowskiego). - Pachnie to spółką typu eksport-import, a nie dojrzałą wizją państwa - mówił marszałek Sejmu. - Polacy potrzebują prezydentury, która łączy, a nie dzieli, doświadczonej, umiarkowanej, ale też przewidywalnej. Jestem w służbie publicznej od 20 lat, droga do najwyższych urzędów powinna prowadzić przez dokonania, a nie osobiste ambicje - to aluzja do młodszego o dziewięć lat Sikorskiego.
Komorowski pytany o szczyty UE zapewnił, że nie uczestniczyłby w "gorszących sporach o krzesło, samolot". A szef MSZ mówił, że chce reprezentować kraj na szczytach Unii z innymi państwami, szczytach NATO i ONZ.
Obaj kandydaci opowiedzieli się za zachowaniem ustawy, która przewiduje 1,95 proc.
PKB na obronność.
O Palikocie i Giertychu
Sikorski i Komorowski zgodzili się też na proponowaną przez PO zmianę w konstytucji osłabiającą prezydenta. Jednak - jak zaznaczył Komorowski - weszłaby ona w życie dopiero po następnych wyborach prezydenckich.
- Moją ambicją byłoby nie wetować prawie nigdy, chyba że ustawa mogłaby zagrażać finansom państwa lub prawom obywatelskim - zadeklarował Sikorski. I zaznaczył, że jest przeciw umożliwianiu prezydentowi zgłaszania poprawek do ustaw. Chce tego Komorowski.
Obaj chcą ciąć etaty w Kancelarii Prezydenta. Przy tym temacie doszło do wymiany złośliwości. - Szefem mojej kancelarii na pewno nie byłby Janusz Palikot - ironizował Sikorski.
- A mojej
Roman Giertych - odgryzł się marszałek.
Co z pierwszą wizytą zagraniczną? Komorowski wybrałby się do Brukseli albo do Wilna. Szef MSZ postawiłby na Brukselę. - Do Wilna pojechałbym, gdy strona litewska wypełniłaby obietnice w sprawie polskiej pisowni nazwisk czy ulic - mówił Sikorski. I podkreślał, jak ważna jest znajomość języków obcych: - Jak nawiązać kontakt bezpośredni, żeby wygrywać polskie sprawy?
Komorowski odpowiedział: - Z szefem Rady Europejskiej Hermanem Van Rompuyem nawiązałem kontakt już bardzo dawno i mam z nim kontakt znakomity, także na gruncie towarzyskim.
Sterowane in vitro
W sprawach światopoglądowych różnic nie widać: obaj są przeciw karze śmierci, liberalizacji ustawy antyaborcyjnej, za in vitro. Komorowski powiedział, że chciałby, by państwo współfinansowało zabiegi: - Małżeństwom gwarantującym dobre wychowanie i zdrowie dzieci.
Zaskoczonym dziennikarzom tłumaczył później, że miał na myśli wiek kobiet, dla 80-latek nie może być refundacji.
- To była wielka wpadka - słychać w PO. - Sposób tłumaczenia też nieudolny.
Ale także i Sikorski zaliczył wpadkę. - Jeden z naszych królów, bodajże Władysław IV, powiedział: "Nie jestem królem sumień waszych" - mówił o kwestiach światopoglądowych. Cytował jednak nie Władysława IV, ale Zygmunta Augusta.
Dodał, że Polski nie stać dziś na refundację in vitro.
Na koniec Komorowski przypomniał wydarzenia z czasów rządów PiS - aresztowanie dr. G., śmierć Barbary Blidy: - W kampanii prezydenckiej opinia będzie pytać o stosunek do tych wypadków.
Sikorski w podsumowaniu apelował: - PO stoi przed wyborem prezydentury zacnej i zachowawczej albo śmiałej i ambitnej. Dajmy szansę nowej Polsce i nowemu pokoleniu.
Kto wygrał?
Politycy PO są podzieleni. - To dwa różne style. Sikorski mówił precyzyjnie, ale był zdenerwowany. Komorowski był bardziej kontaktowy, nastawiony na ludzi - ocenia szef klubu PO Grzegorz Schetyna (zwolennik Komorowskiego).
- Komorowski na początku wypadł gorzej, bo czytał z kartki. Ale wygrał małą przewagą, bo był bardziej wyluzowany. Radek był spięty, widać było, że to dla niego bardzo ważny moment w politycznej karierze - mówi poseł Sebastian Karpiniuk (zwolennik Sikorskiego).
Europoseł Sławomir Nitras (również stronnik Sikorskiego): - Wygrał Sikorski, bo jego przekaz był bardziej klarowny.
Wyniki prawyborów mają być ogłoszone w sobotę.