Uchwała sprzeciwiająca się parytetowi została podjęta w Nowym Targu na ostatnim zjeździe powiatowych działaczy PO. Przygotował ją Maciej Jachymiak, wicestarosta nowotarski z ramienia Platformy i kandydat tej partii na burmistrza Nowego Targu. W tym tygodniu dokument ma trafić do centralnego zarządu Platformy.
- Włączanie się kobiet do życia publicznego to proces przebiegający naturalnie. Jeśli wyborcy zechcą zagłosować na kobietę, to nie ma przeszkód, by na nią zagłosowali. Jednak powinno to wynikać z niezależnych decyzji wyborców, a nie z ustawy o parytetach - argumentuje Jachymiak.
Dodaje, że na powiatowym zjeździe PO nikt nie sprzeciwił się jego opinii, za to wszystkim - także delegatkom z Podhala - nie spodobał się pomysł tworzenia ustawy parytetowej. Nastrój antyparytetowy na obradach był taki, że wniosek wzywający centralę partyjną do zaniechania prac nad ustawą został przyjęty przez aklamację.
Od innych podhalańskich działaczy PO można usłyszeć, że pomysł forsowania parytetu dla kobiet na listach wyborczych do Sejmu, Parlamentu Europejskiego i samorządów został bardzo źle przyjęty przez górali przywiązanych do tradycji. Bo tu to mężczyzna zajmuje się polityką i robieniem kariery, a kobieta domem. Członkowie PO z Podhala obawiają się, że w najbliższych wyborach lokalni działacze
PiS zarzucą im brak poszanowania tradycji. I przez to na Podhalu PiS mógłby pokonać PO.
- Jak się góralowi powie, żeby głosował na partię, która chce, by rządziła nim baba, to można być pewnym, że góral z tą partią nic wspólnego nie będzie chciał mieć. Ale babom góralkom też nikt specjalnie nie chce się narażać, bo po prawdzie to one rządzą na podhalańskich gazdówkach. Więc nie chcemy im mówić wprost, by nie pchały się do polityki, tylko tłumaczymy, że zgodnie z góralską tradycją dalej przede wszystkim powinny zajmować się domem - mówi lokalny działacz PO, zastrzega anonimowość.
Uchwale podhalańskiej PO wzywającej do zaniechania prac nad parytetem nie dziwi się Andrzej Gąsienica-Makowski, starosta tatrzański i członek zarządu Związku Podhalan, który sam nie należy do żadnej partii. O poparcie Związku Podhalan przed wyborami zabiega pod Tatrami każdy polityk.
- Nasz Związek skupia różne środowiska polityczne. I członków PO, i PiS. Patrzymy tylko, czy szanują tradycję. I mocno tego przestrzegamy. Zwłaszcza jeśli chodzi o społeczne role mężczyzn i kobiet. Przykład? Mamy na Podhalu wyścigi sań zwane kumoterkami. Nazwa stąd, że dawniej jeździli nimi kumoter z kumoszką, czyli ojciec chrzestny i matka chrzestna. I dlatego w wyścigach sań startują pary mieszane - powożący mężczyzna i siedząca obok kobieta. Kiedyś chciały w saniach wystartować dwie panie. I myśmy się na to w Związku Podhalan nie zgodzili. Tak silne mamy przywiązanie do tradycji - mówi Gąsienica-Makowski.
Jak władze PO zareagują na wniosek podhalańskich działaczy partii?
Poseł
Jarosław Gowin, członek zarządu PO i przeciwnik parytetu, oczywiście Podhalan popiera: - Parytet to jest lewicowym pomysł, którym nie powinna zajmować się prawicowa partia. PO powinna zupełnie wycofać się z prac nad parytetem.
Ale nie wszyscy tak w Platformie myślą. Posłanka Urszula Augustyn, jedna z dwóch kobiet zasiadająca w krajowym zarządzie PO: - Decyzja jednego z powiatowych zjazdów PO jeszcze o niczym nie świadczy. Bo wiele kół popiera parytet. Wewnątrz partii już przechodzimy do realizacji takich ustaleń. To jest dla nas bardzo ważne, by coraz więcej kobiet zasiadało w regionalnych zarządach naszej partii.
Jak pisaliśmy tydzień temu, obywatelski projekt ustawy parytetowej autorstwa Kongresu Kobiet utknął w sejmowej komisji ds. prawa wyborczego. Jej przewodniczącym jest poseł PO Waldy Dzikowski, przeciwnik parytetu. Zapowiedział, że projektem komisja zajmie się najwcześniej w połowie kwietnia.