Cztery lata temu Ferenc zdobył prawie 77 proc. głosów. Oprócz
SLD reprezentował komitet Rozwój Rzeszowa. Przed tegorocznymi wyborami jeszcze nie podjął decyzji, czy wystartuje, ale jeśli się zdecyduje, pozostałe partie będą miały problem. Nie tylko z wygraniem z nim, ale nawet z wystawieniem kandydata, który nawiąże z nim w miarę wyrównaną walkę. Z grudniowego sondażu PBS wynikało, że ufa mu aż 85 proc. ankietowanych, a blisko 70 proc. chce na niego ponownie głosować.
Jego otoczenie nie wyobraża sobie, żeby nie wystartował. - Inaczej to już by kogoś wyznaczył do kontynuowania jego planów, przygotowałby następcę - mówi nam jeden ze współpracowników Ferenca.
Prezydent, który rządzi Rzeszowem od dwóch kadencji, ma na koncie kilka osiągnięć. Przyłączył do miasta sąsiednie wsie, w efekcie Rzeszów zwiększył powierzchnię dwukrotnie. Udało mu się też uruchomić bezpłatny internet i posprzątać miasto: obsadzić je kwiatami, odnowić kamieniczki miejskie i zmusić do tego właścicieli prywatnych.
PiS i PO nie potrafiły dotąd znaleźć własnych kandydatów. PO nie wyklucza jednak, że poprze Ferenca.
- Wszystkie możliwości bierzemy pod uwagę - powtarza od kilku tygodni europosłanka Elżbieta Łukacijewska, szefowa podkarpackiej PO. Ferenc właśnie ją poparł w eurowyborach.
Rzeszowskie struktury rozpaczliwie szukają jednak kogoś bezpartyjnego. Ostatnim ich pomysłem jest szef Powiatowego Urzędu Pracy w Rzeszowie Adam Panek. Fachowiec od bezrobocia, który dotąd z polityką nie miał nic wspólnego. W dodatku nie jest zdecydowany, czy chce startować. Ostatecznego kandydata PO ma ogłosić pod koniec kwietnia.
PiS, który święci triumfy w województwie (wprowadził do Sejmu dwa razy więcej posłów niż PO i wszystkich senatorów), wciąż szuka kandydata. Z tygodnia na tydzień politycy tej partii obiecują, że już "za tydzień" podadzą nazwisko. Oficjalna wersja jest taka. - Kandydat już jest, ale nie możemy na razie go ujawnić - twierdzi poseł Stanisław Ożóg, wiceszef podkarpackiego PiS.
Jednak tak naprawdę wciąż jest branych pod uwagę kilka osób. Wśród nich pozapartyjny dyrektor szpitala wojewódzkiego w Rzeszowie Janusz Solarz i kilku członków PiS, m.in. były kurator oświaty Jerzy Cypryś czy radny miejski Waldemar Szumny.
- Murowanego kandydata wciąż nie mamy, ławka ewentualnych kandydatów z PiS jest bardzo krótka i raczej bez szans na drugą turę z prezydentem Ferencem - mówi nam jeden z ważniejszych w regionie polityków tej partii.
Tym razem PiS zapowiada, że ostateczne decyzje zapadną w najbliższy poniedziałek na posiedzeniu rady regionalnej partii.
Kandydata nie ma też
PSL. Jego szef w regionie poseł Jan Bury stale powtarza, że nie wyklucza poparcia Ferenca. Tak Stronnictwo zrobiło w ostatnich wyborach.
- Po co iść pod prąd? Trzeba uznać, że to dobry zawodnik, i poprzeć go - mówi Bury "Gazecie".
W ostatnich wyborach konkurenci Ferenca przepadli. Kandydat PiS uzbierał 18, a PO - 3 proc. głosów.