http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

List Pasterski Benedykta XVI do Katolików Irlandii

Dokument
2010-03-21, ostatnia aktualizacja 2010-03-22 01:54

Papież Benedykt XVI
Papież Benedykt XVI
Fot. Bela Szandelszky AP

Ból z powodu nadużyć seksualnych, których dopuścili się wobec młodych ludzi przedstawiciele Kościoła irlandzkiego oraz z powodu sposobu, w jaki sprawę tę potraktowali tamtejsi biskupi i przełożeni zakonni, wyraził Benedykt XVI w ogłoszonym 20 marca w Watykanie Liście Pasterskim do Katolików Irlandii.

ZOBACZ TAKŻE

*Komentarz Jana Turnau *Papież powiedział dość *Grzeszne czyny kościoła



Papież zapowiedział przeprowadzenie wizytacji apostolskiej przez przedstawicieli Kurii Rzymskiej niektórych irlandzkich diecezji, zakonów i seminariów duchownych. Ojciec Święty wyraża też w liście swą bliskość wobec całej wspólnoty katolików tym kraju w tym bolesnym okresie, proponując drogę leczenia, odnowy i naprawy.

Tekst dokumentu:

Drodzy bracia i siostry Kościoła w Irlandii, z wielkim zatroskaniem piszę do was jako Pasterz Kościoła powszechnego. Podobnie jak wami głęboko wstrząsnęły mną wiadomości o nadużyciach, jakich wobec dzieci i podatnej na zranienia młodzieży dopuścili się członkowie Kościoła w Irlandii, zwłaszcza księża i zakonnicy. Mogę jedynie podzielać to przerażenie i poczucie zdrady, jakiego wielu z was doświadczyło, dowiedziawszy się o tych grzesznych i przestępczych czynach oraz o sposobie, w jaki władze Kościoła w Irlandii odniosły się do nich.

Jak wiecie, ostatnio zaprosiłem biskupów irlandzkich na spotkanie tu, w Rzymie, aby mi opowiedzieli, jak odnieśli się do tych zagadnień w przeszłości i wskazali kroki, które podjęli w odpowiedzi na tę poważną sytuację. Wraz z niektórymi wysokimi przedstawicielami Kurii Rzymskiej wysłuchałem tego, co mieli do powiedzenia zarówno indywidualnie, jak i grupowo, gdy proponowali analizę popełnionych błędów i nauk, jakie z tego wypływały, oraz opis istniejących obecnie programów i protokołów. Nasze dyskusje były szczere i konstruktywne. Żywię nadzieję, że w wyniku tego biskupi będą teraz umocnieni, aby móc rozwijać dalej zadanie naprawy dawnych niesprawiedliwości i aby podjąć szerszy krąg spraw, związanych z nadużyciami wobec nieletnich, stosownie do wymogów sprawiedliwości i nauczania Ewangelii.

Ze swej strony, biorąc pod uwagę powagę tych win i często niewspółmierną na nie reakcję ze strony władz kościelnych waszego kraju, postanowiłem napisać ten list pasterski, aby wyrazić swoją bliskość z wami i aby zaproponować wam drogę uleczenia, odnowy i naprawy.

To prawda, że jak to wskazywało wiele osób w waszym kraju, sprawa nadużyć wobec nieletnich nie jest czymś szczególnym ani dla Irlandii, ani dla Kościoła. Niemniej zadanie, które obecnie stoi przed wami, dotyczy problemu nadużyć, do jakich doszło w łonie irlandzkiej wspólnoty katolickiej i to ona musi je podjąć z odwagą i zdecydowaniem.

Niech nikt nie wyobraża sobie, że tę grzeszną sytuację rozwiąże się w krótkim czasie. Poczyniono już pozytywne kroki, ale wiele pozostaje jeszcze do zrobienia. Potrzeba wytrwałości i modlitwy wraz z wielkim zaufaniem w uzdrowicielską moc łaski Bożej. Jednocześnie muszę również wyrazić przekonanie, że aby dojść do siebie po tej bolesnej ranie, Kościół w Irlandii winien przede wszystkim wyznać przed Panem i przed innymi ciężkie grzechy, popełnione wobec bezbronnych dzieci. Świadomość taka, wraz ze szczerym bólem z powodu szkód, jakie spowodowały one w ofiarach i ich rodzinach, winna prowadzić do zgodnego wysiłku na rzecz zapewnienia ochrony dzieci przed podobnymi zbrodniami w przyszłości.

Gdy stawiacie czoła wyzwaniom obecnej chwili, chcę wam przypomnieć o "skale, z której was wyciosano" (Iz 51,1). Pomyślcie o wielkodusznym wkładzie, często bohaterskim, wniesionym w Kościół i do skarbca całej ludzkości przez minione pokolenia Irlandczyków. Niech to będzie bodźcem do uczciwego spojrzenia na samego siebie i do świadomego programu odnowy kościelnej oraz indywidualnej.

Modlę się, aby Kościół w Irlandii, wspierany przez wstawiennictwo swych licznych świętych i oczyszczony przez pokutę, przezwyciężył obecny kryzys i znów stał się przekonującym świadectwem o prawdzie i dobroci Boga wszechmogącego, który objawił się w Jego Synu Jezusie Chrystusie.

Historycznie katolicy Irlandii dali dowód ogromnej siły dobra zarówno w swej ojczyźnie, jak i poza jej granicami. Mnisi celtyccy, jak św. Kolumban, szerzyli Ewangelię w Europie Zachodniej, kładąc podwaliny pod średniowieczną kulturę monastyczną. Ideały świętości, miłosierdzia i nadprzyrodzonej mądrości, płynące z wiary chrześcijańskiej, znajdowały wyraz w budowie kościołów i klasztorów oraz w zakładaniu szkół, bibliotek i szpitali, które umacniały duchową tożsamość Europy.

Ci misjonarze irlandzcy czerpali swe siły i natchnienie z silnej wiary, z mocnego przewodnictwa i prawej moralności Kościoła na swej ojczystej ziemi. Począwszy od XVI wieku katolicy w Irlandii doświadczyli długiego okresu prześladowań, w czasie których walczyli o zachowanie żywego płomienia wiary w niebezpiecznych i trudnych okolicznościach. Święty Oliwer Plunkett, arcybiskup męczennik Armaghu, jest najsławniejszym przykładem z całego zastępu odważnych synów i córek Irlandii, gotowych do oddania własnego życia za wierność Ewangelii.

Po Emancypacji Katolicyzmu Kościół zyskał wolność do nowego wzrastania. Rodziny i niezliczone osoby, które zachowały wiarę w czasach próby, stały się iskrą wielkiego odrodzenia katolicyzmu irlandzkiego w XIX wieku. Kościół zapewnił edukację, zwłaszcza ubogim i tym samym wniósł wielki wkład w życie społeczeństwa irlandzkiego. Jednym z owoców nowych szkół katolickich był rozkwit powołań: całe pokolenia księży, sióstr i braci zakonnych opuściły ojczyznę, aby posługiwać na wszystkich kontynentach, zwłaszcza w świecie anglojęzycznym. Budzili oni podziw nie tylko ze względu na swą liczbę, ale także z powodu siły wiary i solidności swego zaangażowania duszpasterskiego. Wiele diecezji, szczególnie w Afryce, Ameryce i Australii, skorzystało z obecności duchowieństwa i zakonników irlandzkich, którzy głosili Ewangelię oraz zakładali parafie, szkoły i uniwersytety, kliniki i szpitale, które służyły zarówno katolikom, jak i całemu społeczeństwu, ze szczególnym uwzględnieniem potrzeb ludzi ubogich. Niemal w każdej irlandzkiej rodzinie był ktoś - syn lub córka, ciotka lub wuj - kto oddał swe życie Kościołowi. Słusznie rodziny irlandzkie darzyły wielkim szacunkiem i miłością swych bliskich, którzy ofiarowali swe życie Chrystusowi, dzieląc dar wiary z innymi i uobecniając ją w pełnej miłości służbie Bogu i bliźniemu.

W ostatnich dziesięcioleciach Kościół w waszym kraju musiał zmierzyć się z nowymi i poważnymi wyzwaniami wobec wiary, wynikającymi z szybkich przemian i zeświecczenia społeczeństwa irlandzkiego. Nastąpiły niezwykle szybkie zmiany społeczne, które często uderzyły niekorzystnie w tradycyjne przywiązanie ludzi do nauczania i wartości katolickich. Nazbyt często zaniedbywano również praktyki sakramentalne i pobożnościowe podtrzymujące wiarę i pozwalające jej wzrastać, jak np. częsta spowiedź, codzienna modlitwa i doroczne rekolekcje. Znacząca była także w owym czasie tendencja, również wśród kapłanów i osób zakonnych, do przystosowywania sposobu myślenia i osądzania rzeczywistości świeckich bez wystarczającego odwoływania się do Ewangelii.

Program odnowy, zaproponowany przez Sobór Watykański II, był niekiedy opacznie interpretowany i faktycznie, w świetle dokonujących się głębokich przeobrażeń społecznych, był czymś całkiem innym niż łatwą oceną tego, jak najlepiej wcielać go w życie. W szczególności istniała tendencja, podyktowana słusznym, choć błędnym zamiarem, do unikania stosowania kar wobec nieuregulowanych sytuacji kanonicznych.

Właśnie w tym ogólnym kontekście musimy próbować zrozumieć niepokojący problem nadużyć seksualnych wobec dzieci, który przyczynił się w niemałym stopniu do osłabienia wiary i utraty szacunku dla Kościoła i jego nauczania.

Dopiero zbadawszy uważnie wiele elementów, które zapoczątkowały obecny kryzys, możliwe jest postawienie jasnej diagnozy jego przyczyn i znalezienie skutecznych środków zaradczych. Wśród czynników, które się do tego przyczyniły możemy z pewnością wymienić: nieodpowiednie procedury określania przydatności kandydatów do kapłaństwa i do życia zakonnego; niewystarczającą formację ludzką, moralną, intelektualną i duchową w seminariach i nowicjatach; występującą w społeczeństwie tendencję do sprzyjania duchowieństwu i innym osobom sprawującym władzę oraz niewłaściwą troskę o dobre imię Kościoła i uniknie skandali, które prowadziły w efekcie do zaniku stosowania obowiązujących kar kanonicznych i do braku troski o godność każdej osoby.

Trzeba podjąć pilne działania, aby zmierzyć się z tymi czynnikami, które doprowadziły do tak tragicznych skutków dla życia ofiar i ich rodzin i które zaciemniły światło Ewangelii do takiego stopnia, jakiego nie osiągnęły nawet wieki prześladowań.

Przy różnych okazjach od chwili mojego wyboru na Stolicę Piotrową spotykałem się z ofiarami nadużyć seksualnych i podobnie jestem gotów to czynić w przyszłości. Rozmawiałem z nimi, słuchałem ich wyznań, poznawałem ich cierpienia, modliłem się z nimi i za nich. Na początku swego pontyfikatu, w trosce o podjęcie tego tematu, poprosiłem biskupów z Irlandii, przy okazji ich wizyty ad limina w 2006 r., aby "ustalili prawdę o tym, co się wydarzyło w przeszłości, aby podjęli wszelkie środki dla uniknięcia powtórzenia się tego w przyszłości, aby zapewnili, że zasady sprawiedliwości będą w pełni przestrzegane, przede wszystkim zaś aby uleczyli ofiary i tych wszystkich, których dotknęły te odrażające przestępstwa" (Przemówienie do biskupów Irlandii, 28 października 2006).

Tym listem zamierzam zachęcić was, jako lud Boży w Irlandii, do zastanowienia się nad ranami zadanymi Ciału Chrystusa, nad środkami, niekiedy bolesnymi, niezbędnymi do ich opatrzenia i uleczenia oraz nad potrzebą jedności, miłosierdzia i wzajemnej pomocy w długim procesie odbudowy i odnowy kościelnej. Zwracam się obecnie do was słowami płynącymi z serca i pragnę mówić do każdego z was indywidualnie oraz do wszystkich was jako braci i sióstr w Panu.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    6 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':