http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Debata bezbarwna, choć z wpadką Komorowskiego

Renata Grochal
2010-03-21, ostatnia aktualizacja 2010-03-21 17:45

Debata prawyborcza PO była wyreżyserowanym partyjnym spektaklem. I choć obaj kandydaci nie szczędzili sobie uszczypliwości, było to przedstawienie dość bezbarwne i przewidywalne. Może poza wpadką Bronisława Komorowskiego.

Renata Grochal
fot.
Renata Grochal
To był jedyny moment, który podgrzał atmosferę wśród obecnych na sali dziennikarzy.

Pytany o stanowisko w sprawie zapłodnienia in vitro Komorowski powiedział, że jest za refundacją zabiegów, ale nie dla wszystkich - tylko dla małżeństw gwarantujących dobre wychowanie i zdrowie dzieci. To dość bulwersująca wypowiedź, bo kto niby miałby oceniać, które małżeństwa spełniają te warunki. Po debacie marszałek tłumaczył, że miał na myśli wiek par, bo np. 80-latkom państwo nie powinno refundować zabiegów in vitro, ale zabrzmiało to niezbyt przekonująco.

Poza tą wpadką temperatura debaty była letnia. Sikorski pytany o swoją ewentualną przyszłą kancelarię, uszczypnął lekko Komorowskiego, mówiąc, że na pewno szefem nie byłby u niego Janusz Palikot. Na co Komorowski odwinął się, że u niego na pewno nie byłby to Roman Giertych. Ale te uszczypliwości nie wyszły poza rytualne złośliwości.

Komorowski i Sikorski powtórzyli to, co już wiele razy mówili w wywiadach o własnej wizji prezydentury - szef MSZ że "pokaże światu naszą energię, odwagę i moc". Marszałek Sejmu, że "nie chodzi o eksport - import", ale o "prezydenturę odwagi, równowagi, dojrzałości i odpowiedzialności".

Komorowski obrał trochę lepszą taktykę od Sikorskiego. Już od początku ustawił się w kontrze do PiS, obiecując, że za jego prezydentury nie mielibyśmy do czynienia z takimi wydarzeniami, jak śmierć Barbary Blidy, czy zatrzymanie doktora G.

Sikorski nie atakował ani PiS, ani prezydentury Lecha Kaczyńskiego. Może wziął do serca rady ekspertów od wizerunku, którzy mówili, że szef MSZ przestrzelił na początku kampanii atakami na urzędującego prezydenta i na ostatniej prostej powinien złagodzić swój wizerunek. Ale wyszło mdło. Sikorski sprawiał wrażenie, jakby był spięty. Komorowski był bardziej naturalny.

W sprawach światopoglądowych obaj kandydaci niewiele się różnią - obaj są za in vitro (jednak Sikorski przeciw finansowaniu zabiegów przez państwo), przeciw karze śmierci i eutanazji, za utrzymaniem obecnego kompromisu w sprawie aborcji.

Obaj zadeklarowali, że zgodzą się na planowane przez Platformę zmiany w konstytucji osłabiające prezydenta, będą wspierać modernizację, ale na zmniejszenie pieniędzy dla armii premier Tusk nie ma co liczyć (rząd chce znieść stały wskaźnik 1,95 PKB na wojsko).

Wielkich merytorycznych różnic między kandydatami PO nie ma. Choć z pewnością Komorowski byłby prezydentem wygodniejszym dla Tuska. Mimo jego zapowiedzi, że jako prezydent nie zamierza "spocząć pod żyrandolem", to jednak po Sikorskim widać większą energię do działania.

Bronisław Komorowski kontra Radek Sikorski - zobacz cała debatę!


Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 11 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    35 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':