- Na obecną chwilę kandyduję w wyborach prezydenckich - zapowiedział Lepper na sobotniej konferencji prasowej. W ocenie Leppera, zapotrzebowanie na Samoobronę jest bardzo duże, bo "partie, które rządzą uzurpują sobie prawo tego, że one są najmądrzejsze, wszechwiedzące i wszystko mogące".
Szef Samoobrony negatywnie ocenił znowelizowaną ordynację wyborczą do parlamentu, która wprowadza zakaz kandydowania osób skazanych prawomocnym wyrokiem za przestępstwo umyślne ścigane z oskarżenia publicznego. Nowela wprowadza też zmiany w ustawie o wyborze prezydenta mówiące o tym, że także kandydat na prezydenta składałby oświadczenie o posiadaniu "prawa do wybieralności", które w Krajowym Rejestrze Karnym weryfikowałaby Państwowa Komisja Wyborcza.
- Dlaczego w przededniu wyborów zmieniają prawo pod Andrzeja Leppera.
Andrzej Lepper na dzisiaj prawomocnie, z oskarżenia publicznego nie jest skazany - mówił Lepper.
Jego zdaniem, w jakimś stopniu przyczynił się do zwycięstwa wyborczego prezydenta Lecha Kaczyńskiego w 2005 roku. Pięć lat temu w pierwszej turze wyborów prezydenckich Lepper uzyskał 15,11 proc. poparcia, a w drugiej turze opowiedział się właśnie za Kaczyńskim. Czy teraz prezydent "będzie się bał i podpisze tę kompromitującą ustawę" - pytał Lepper.
W lutym - za "żądanie i przyjmowanie korzyści o charakterze seksualnym" - Lepper został skazany na karę 2 lat i 3 miesięcy więzienia, zaś b. poseł Stanisław Łyżwiński - na 5 lat więzienia za tzw. seksaferę, czyli wykorzystywanie działaczek partii i zgwałcenie jednej z nich. Wyrok ten jest nieprawomocny.