Żadne z liczących się ugrupowań nie ma jeszcze oficjalnego kandydata na prezydenta miasta. Nie wiadomo nawet, czy PO ponownie wystawi rządzącego miastem od czterech lat Piotra Krzystka. Do Platformy wstąpił, gdy został prezydentem.
Z grudniowego sondażu PBS DGA dla "Gazety" wynika, że może liczyć jedynie na 11,1 proc. poparcia. Przez trzy lata rządów jego popularność spadła o niemal trzy czwarte - w 2006 r. w pierwszej turze wyborów poparło go 41,8 proc. głosujących (pokonał wtedy kandydata
SLD Jacka Piechotę).
Entuzjastą reelekcji Krzystka nie jest nawet lansujący go cztery lata temu szef szczecińskiej PO, dziś europoseł Sławomir Nitras. Proponuje prawybory. - Nie jesteśmy monarchią. Każdy musi poddawać się weryfikacji wyborczej - tłumaczy. - Ten pomysł kwestionuje osiągnięcia moje i Platformy, to strzał we własne kolano - odpowiada Krzystek i zapowiada, że w prawyborach nie weźmie udziału, a jeżeli PO nie udzieli mu poparcia, to i tak wystartuje.
Wiadomo, że obaj politycy są skonfliktowani. Większość działaczy szczecińskiej PO jest jednak po stronie Nitrasa. Problemem PO nie jest jednak sam Krzystek. Z sondażu wynika, że inny kandydat tej partii może liczyć na niewiele większe niż urzędujący prezydent poparcie, bo zaledwie 12,9 proc.
Z
PiS na prezydenta Szczecina chciał kandydować poseł Joachim Brudziński. Ogłosił to jeszcze we wrześniu 2009 r. - Nie boję się wyzwań. Bycie prezydentem 400-tysięcznego miasta to byłby dla mnie zaszczyt - mówił.
Jego decyzja wywołała sensację, bo do tej pory angażował się w wyłącznie w politykę krajową. Ma tam silną pozycję. Jest jedną z zaufanych osób Jarosława Kaczyńskiego, przewodniczącym komitetu wykonawczego partii, a wcześniej był jej sekretarzem. Kaczyński ten pomysł skwitował krótko: - Brudziński potrzebny jest w Warszawie.
Na kogo więc postawi PiS? Brudziński mówi: - Moja kandydatura jest mało prawdopodobna.
Jedna z osób, którą gotów jest poprzeć poseł, to znana z ostrych opozycyjnych wystąpień radna sejmiku Małgorzata Jacyna-Witt. Radna jest szefową klubu PiS, ale do partii nie należy.
- Poparcie będzie możliwe, jeżeli Małgorzata Jacyna-Witt wystartuje z naszym komitetem - mówi Brudziński.
Jacyna-Witt startować zamierza, ale czy pod szyldem PiS - odpowiedzi nie dała.
Kandydatem SLD miał być Bartosz Arłukowicz - lekarz, były radny, niegdyś zwycięzca programu "Agent". Dziś gwiazda hazardowej komisji śledczej, do której wysłał go szef partii
Grzegorz Napieralski, licząc na to, że w ten sposób wzrosną jego szanse na wygraną w Szczecinie.
Na razie jednak Arłukowicz nie chce złożyć deklaracji, czy będzie kandydował. Może komisja hazardowa będzie dla niego trampoliną do ogólnokrajowej kariery? W mediach pojawiają się informacje o jego konflikcie z Napieralskim. Bo choć Arłukowicz do SLD nie należy, to niektórzy uważają, że może zagrozić pozycji Napieralskiego.
Na razie szef SLD namawia Arłukowicza na start w wyborach na prezydenta Szczecina. Bezskutecznie. - Dopóki Arłukowicz nie zakończy pracy w komisji śledczej, jego deklaracji co do kandydowania nie będzie - wyjaśnił w lutym w Szczecinie kandydat Sojuszu na prezydenta RP
Jerzy Szmajdziński.