W kongresie amerykańskim od dwóch miesięcy trwa debata o tym, czy zmienić obowiązujące od 1993 r. prawo "nie pytaj, nie mów". Obowiązuje ono gejów i lesbijki w siłach zbrojnych
USA - mogą służyć (do 1993 r. nie mogli w ogóle), jeśli nie ujawniają swej orientacji seksualnej. Teraz
Barack Obama i rządzący Demokraci chcą doprowadzić do służby gejów w wojsku bez żadnych ograniczeń.
Senatorzy od tygodni przesłuchują w tej sprawie byłych i obecnych wojskowych oraz ekspertów - zarówno przeciwników, jak i zwolenników zmian. W czwartek wieczorem zeznawał John Sheehan, emerytowany generał piechoty morskiej, w latach 90. Dowódca sił atlantyckich zarówno armii USA, jak i NATO. Generał oświadczył, że armie europejskie przeszły po II wojnie proces "nieaktywności" oraz "zsocjalizowania" m.in. przez "otwarty homoseksualizm". Dodał, że przykładem tego jest postawa Holendrów w Srebrenicy. Podczas wojny w Bośni doszło tam do największej masakry w Europie od II wojny - Serbowie bez trudu rozbroili batalion holenderski a następnie wymordowali ok. osiem tysięcy muzułmanów.
Szef komisji wojskowej Senatu Carl Levin zapytał: - Czy dowódcy holenderscy mówili panu, że to się wydarzyło, bo byli tam żołnierze geje?
- Tak, uważali, że to była część problemu - odpowiedział emerytowany generał. - Chodziło o liberalizację armii, czego efektem była inżynieria społeczna.
Dla Holendrów bezczynność ich żołnierzy w Srebrenicy to wielka trauma narodowa, w 2002 r. w wyniku śledztwa w tej sprawie upadł nawet rząd. Wczoraj zareagowali niezwykle ostro: minister obrony oświadczył, że to "absolutny nonsens", szef związku zawodowego żołnierzy dodał, że to "poza granicami fikcji" i "oburzające". Holendrzy przypominają Amerykanom, że geje są wśród ich żołnierzy w Afganistanie, z którymi wojska USA udanie współpracują.
Za zmianą zasady "nie pytaj, nie mów" jest nie tylko prezydent Obama i minister obrony Robert Gates, ale i przewodniczący kolegium szefów sztabów wojsk USA admirał Mike Mullen, który powiedział senatorom: - "Nie pytaj, nie mów" zmusza ludzi, którzy bronią Ameryki, do życia w kłamstwie.
Ale podczas przesłuchań w Kongresie okazało się, że inni wysocy rangą dowódcy wojskowi nie do końca się z nim zgadzają. Szef sztabu armii lądowej gen. George Casey powiedział: - Mam poważne wątpliwości, jaki wpływ będzie to miało na wojsko, które od ośmiu i pół roku bez przerwy prowadzi wojny. W podobnym tonie przemawiał do senatorów szef sztabu lotnictwa gen. Norton Schwartz.
Wojsko USA od 1993 r. usunęło ze swych szeregów ok. 13 tys. gejów i lesbijek za to, ze nie kryli swej orientacji. Ale w ostatnich latach liczba wyrzuconych spada. Sondaż uniwersytetu Quinnipiac w lutym pokazał, że większość Amerykanów (57 za - 36 proc. przeciw) jest za zmianą "nie pytaj, nie mów" i otwartą obecnością gejów i lesbijek w wojsku. Z kolei sondaż gazety wojskowej "Military Times" sprzed roku mówił, ze większość samych wojskowych (58 proc.) jest temu przeciwnych.
Oficer lotnictwa Michael Almy, wyrzucony z wojska, gdy jego dowódca z prywatnych e-maili dowiedział się, że Almy jest gejem, mówił wczoraj senatorom: - Dla młodszych żołnierzy obecność gejów w wojsku to żaden problem.