http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Złodzieje z Auschwitz skazani

Jarosław Sidorowicz, Kraków
2010-03-19, ostatnia aktualizacja 2010-03-18 19:04

Na kary więzienia od 1,5 do 2,5 lat skazał krakowski sąd trzech mężczyzn, którzy ukradli historyczny napis "Arbeit macht frei". Procesu nie było - oskarżeni dobrowolnie poddali się karze.

Złodzieje napisu z Auschwitz dobrowolnie poddali się karze
Fot. Mateusz Skwarczek / Agencja Gazeta
Złodzieje napisu z Auschwitz dobrowolnie poddali się karze
Radosław M. został skazany na karę 2,5 roku więzienia, jego brat Łukasz M. - 2 lat i 4 miesięcy, a Paweł S. - 1,5 roku więzienia
Fot. Mateusz Skwarczek / Agencja Gazeta
Radosław M. został skazany na karę 2,5 roku więzienia, jego brat Łukasz M. - 2...
Oskarżenie zarzucało kradzież i uszkodzenie dobra o szczególnym znaczeniu dla kultury
Fot. Mateusz Skwarczek / Agencja Gazeta
Oskarżenie zarzucało kradzież i uszkodzenie dobra o szczególnym znaczeniu dla...
Wyrok: Radosław M. - 2,5 roku, jego brat Łukasz M. - 2 lata i 4 miesiące, Paweł S. - 1,5 roku więzienia. Dwaj pierwsi odkręcili tablicę z napisem, Paweł S. był ich kierowcą. Każdy z nich musi wpłacić 10 tys. zł nawiązki na fundację Auschwitz-Birkenau.

To pierwsi skazani w sprawie kradzieży, do której doszło 18 grudnia zeszłego roku. Prokuratura oskarżyła ich o kradzież i uszkodzenie dobra o szczególnym znaczeniu dla kultury.

- Ten napis był symbolem nazistowskiego obozu. Tymczasem oskarżeni ze zwykłej chęci wzbogacenia się postanowili go ukraść i nie zastanowili się nad tym, co robią - podkreślał sąd w uzasadnieniu wyroku.

Cała trójka żałowała przed sądem. - Przepraszam za to, co zrobiłem - powiedział Radosław M. Jego brat przyznał, że jest mu wstyd. Paweł S. dodał: - Bardzo żałuję. W domu zostawiłem samotną matkę w podeszłym wieku.

W areszcie pozostaje nadal dwóch innych Polaków zamieszanych w kradzież: Andrzej S., który zwerbował skazaną trójkę, oraz Marcin A., który pośredniczył między nimi a Szwedem Andersem Högströmem, prawdopodobnym zleceniodawcą kradzieży.

Prowadzący śledztwo prokurator Piotr Kosmaty przyznał, że to Andrzej S. wskazał, gdzie złodzieje ukryli tablicę (została odnaleziona kilkadziesiąt godzin po kradzieży w Kujawsko-Pomorskiem). - Sam się przyznał, złożył też obszerne wyjaśnienia - mówił po wyroku prokurator Kosmaty.

Krakowska prokuratura czeka teraz na wydanie przez Szwecję Andersa Högströma, któremu chce postawić zarzuty. Szwedzki sąd w zeszłym tygodniu wyraził zgodę na wydanie go, postanowienie czeka teraz na uprawomocnienie się. Obrońca Szweda zapowiedział odwołanie.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':