Przeciwnikom nowej ustawy nie podobał się przepis zezwalający pracownikowi socjalnemu zabrać dziecko z domu, jeśli uzna, że zagrożone jest jego życie lub zdrowie. O dalszym losie dziecka ma w ciągu 24 godzin decydować sąd. To dlatego - po protestach biskupów, organizacji katolickich i stowarzyszeń rodziców - ustawa wróciła do komisji. Teraz kontrowersyjny przepis doprecyzowano. Wynika z niego, że pracownik socjalny powinien "zapewnić dziecku bezpieczeństwo" i umieścić je u osoby z rodziny, a dopiero jeśli okaże się to niemożliwe - w rodzinie zastępczej bądź placówce opiekuńczej.
Mimo protestów posłów
PiS, komisja nie zmieniła zapisu o zakazie bicia dzieci i stosowania przemocy psychicznej. O pozostawienie go apelowała m.in. Mirosława Kątna, szefowa Komitetu Ochrony Praw Dziecka.
- Żaden sprawca, który zakatował na śmierć swoje dziecko, nie chciał go zabić. Każdy mówił, że chciał dyscyplinować. Tylko pozornie ta granica jest daleka - mówiła.