http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

W sprawie Katynia Putin może już teraz zrobić cztery proste rzeczy

Marcin Wojciechowski
2010-03-18, ostatnia aktualizacja 2010-03-17 23:28

To wielka rzecz, że przed uroczystościami katyńskimi 7 kwietnia rosyjski premier Władimir Putin polecił szukać w archiwach tzw. białoruskiej listy katyńskiej. To ostatnia nieznana część dokumentów w sprawie Katynia dotycząca prawie 4 tys. polskich ofiar, o których wciąż nie wiemy, gdzie i jak zostały zamordowane i pogrzebane. Białoruś od czasu objęcia rządów przez Aleksandra Łukaszenkę odmawia współpracy w tej sprawie z Polską.

Marcin Wojciechowski
.
Marcin Wojciechowski
Ale oprócz tego doniosłego gestu jest kilka spraw, które Rosja może zrobić w sprawie Katynia. Od ręki. Po pierwsze, ujawnić tomy śledztwa prowadzonego przez tamtejszą główną prokuraturę wojskową, które sześć lat temu utajniono. Po drugie, zrehabilitować polskich oficerów, czyli uznać ich za ofiary represji stalinowskich, co wciąż odrzucają rosyjskie sądy. Po trzecie, zmienić kwalifikację prawną zbrodni katyńskiej z pospolitego "przekroczenia uprawnień" - jak to określili rosyjscy śledczy - na nieulegającą przedawnieniu zbrodnię wojenną. Po czwarte, ujawnić nazwiska zleceniodawców i wykonawców tej zbrodni. Dziś są one tajne.

Jeśli te cztery sprawy władze Rosji zrobią, to sprawa katyńska będzie zakończona między naszymi krajami raz na zawsze. I już nigdy nie stanie się przedmiotem politycznej rozgrywki. Gesty Putina byłyby na miarę tego, co zrobili Michaił Gorbaczow i Borys Jelcyn, którzy jako pierwsi przyznali, że polskich oficerów zamordowało NKWD. Odnalezienie białoruskiej listy katyńskiej będzie ważnym dodatkiem.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 20 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    25 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':