http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Putin ujawni Polakom największą tajemnicę mordu katyńskiego?

Wacław Radziwinowicz, Moskwa
2010-03-18, ostatnia aktualizacja 2010-03-18 10:24

Katyń, rok 1943
Katyń, rok 1943
Fot. akg-images

Rosjanie pilnie poszukują w archiwach tzw. białoruskiej listy katyńskiej z nazwiskami blisko 4 tys. Polaków zamordowanych 70 lat temu przez NKWD. Jeśli znajdą, premier Władimir Putin przekaże ją Donaldowi Tuskowi 7 kwietnia w czasie uroczystości katyńskich - dowiedziała się "Gazeta"

Lista ta jest największą dziś tajemnicą zbrodni z 1940 r. - To dokument niezwykłej wagi. Czekają na niego tysiące rodzin Polaków, którzy po 17 września 1939 r. zaginęli bez wieści na zajętych przez Armię Czerwoną Kresach II RP, nazwanych Zachodnią Białorusią - mówi "Gazecie" Andrzej Skąpski, przewodniczący Federacji Rodzin Katyńskich. - Tam przepadli oficerowie, policjanci, funkcjonariusze Korpusu Ochrony Pogranicza, urzędnicy - cała miejscowa elita.

Wiemy, że polecenie znalezienia listy dostali od władz Rosji szefowie Federalnej Służby Bezpieczeństwa. To w jej archiwach może się znajdować dokument. Na to, że istniał, mamy dowody tylko pośrednie, ale mocne.

Józef Stalin i jego kompani 5 marca 1940 r. wydali wyrok nie tylko na 15 tys. 546 Polaków z obozów jenieckich w Kozielsku, Ostaszkowie i Starobielsku, których pochowano w Katyniu, Miednoje i Charkowie. Kazali NKWD zamordować także 7305 Polek i Polaków aresztowanych we wschodnich województwach Rzeczypospolitej, włączonych w 1939 r. do radzieckich republik Białorusi i Ukrainy.

Akta osobowe wszystkich zabitych jeńców i więźniów były przechowywane w moskiewskim archiwum KGB - następczyni NKWD i poprzedniczki FSB - do marca 1959 r. By zatrzeć ślady zbrodni, kazał je wtedy zniszczyć przywódca Związku Radzieckiego Nikita Chruszczow.

W latach 90. udało się na podstawie innych dokumentów odtworzyć listę rozstrzelanych jeńców. Wtedy wypłynęła też tzw. ukraińska lista katyńska odnaleziona w archiwach odziedziczonych po KGB przez Służbę Bezpieczeństwa Ukrainy. Jest to spis akt osobowych Polaków zabitych przez NKWD na Zachodniej Ukrainie. Sporządzono go jesienią 1940 r., gdy całość akt przekazywano z Kijowa do Moskwy.

Na liście ukraińskiej jest 3435 nazwisk. Jeśli więc - jak twierdził 51 lat temu w zachowanym tajnym raporcie do Chruszczowa ówczesny szef KGB Aleksandr Szelepin - na Ukrainie i Białorusi zabito 7305 osób, to na tej ostatniej zginęło 3870 Polaków. I to jest właśnie poszukiwana lista białoruska.

Kim dokładnie byli zabici, nie wiemy. Nie wiemy też, gdzie ich zamordowano i pochowano. Można się domyślać, że rozstrzelano ich w siedzibie NKWD w Mińsku, a pogrzebano w pobliskich Kuropatach - wraz z tysiącami innych ofiar stalinizmu. Do dziś nie przeprowadzono tam poważnych badań archeologicznych - nie zezwalają na to białoruskie władze.

Akta osobowe pomordowanych na Białorusi - tak jak dokumenty dotyczące ofiar z Ukrainy - musiała jednak przejąć centrala NKWD w Moskwie, czyli Łubianka.

- Kopię na pewno przechowywano w archiwum NKWD w Mińsku, ale mogła przepaść w 1941 r., kiedy po rozpoczęciu wojny z ZSRR Niemcy szybko zajęli miasto. Oryginał może jednak być w Moskwie - albo w archiwum FSB, albo w archiwum prezydenckim - mówi historyk prof. Mariusz Wołos, szef stacji naukowej PAN w Moskwie i stały przedstawiciel naszej akademii przy Rosyjskiej Akademii Nauk.

Znana rosyjska historyk prof. Natalia Lebiediewa twierdzi, że jeśli nawet białoruska lista katyńska została zniszczona, to można ją odtworzyć: - Wiem, że wszyscy Polacy więzieni na Zachodniej Białorusi zostali wiosną 1940 r. przewiezieni do Mińska. Przewozili ich żołnierze 15. brygady wojsk konwojowych, którzy zawsze sporządzali dokładne spisy aresztantów. Takie dokumenty są do dziś przechowywane w archiwach.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    61 głosów

Polskie MSZ wzywa izraelskiego ambasadora

Ambasador Izraela w Polsce musiał tłumaczyć się ze zniszczenia przez izraelską armię beduińskiej studni

Daniel Goldhagen: Cały świat ma krew na rękach

Radykał, idealista, prowokator? Tak widzą kontrowersyjnego politologa z Harvardu jego przeciwnicy. Z najnowszą książką nie pójdzie im tak łatwo

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W środę z ''Gazetą'':