Wczoraj w połączonych komisjach sejmowych: zdrowia i rodziny odbyło się pierwsze czytanie projektu (z lata 2008 r.) o refinansowaniu przez państwo zabiegów in vitro, który firmuje Izabela Jaruga-Nowacka (Lewica) i tzw. projektu społecznego regulującego zapłodnienie in vitro wniesionego do Sejmu przez posłów lewicy, a firmowanego przez Marka Balickiego (niezrzeszony).
Projekt społeczny z inicjatywy Federacji na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny oraz stowarzyszenia Nasz Bocian przygotowała grupa ekspertów. Przewiduje on, że o wszystkim, co dotyczy zabiegu in vitro, decydowałyby wyłącznie względy medyczne; można tworzyć i mrozić zarodki zapasowe; z in vitro można by uniknąć urodzenia się dziecka obciążonego choroba genetyczną; o losie zarodka (przechowywać czy zniszczyć, czy przekazać do adopcji) decydowaliby genetyczni rodzice; zakazane byłyby eksperymenty badawcze na zarodkach, tworzenie zarodków dla celów innych niż zapłodnienie in vitro, klonowanie człowieka, tworzenie hybryd ludzko-zwierzęcych, handel zarodkami i gametami.
Przedstawiający stanowisko rządu wiceminister zdrowia Marek Twardowski ocenił oba projekty jako niedopracowane i zawierające wady i stwierdził, że rząd ich nie popiera.
W dyskusji nad projektem posłowie - m.in. Bolesław Piecha, autor konkurencyjnego projektu zakazującego tworzenia zarodków in vitro - zarzucali mu, że wprowadza eugenikę, eliminując z prawa do urodzenia się zarodki obciążone chorobami i że dopuszcza korzystanie z tej metody przez pary homoseksualne (ale takiego zapisu w projekcie nie ma).
W dyskusji wielokrotnie podkreślano, że należałoby pracować łącznie nad wszystkimi projektami dotyczącymi in vitro skierowanymi do Sejmu (jest ich w sumie sześć). Jednak pozostałym marszałek Sejmu ciągle nie nadał numerów druków sejmowych, chociaż są w Sejmie od września.
Posłowie zdecydowali o skierowaniu dwóch omawianych wczoraj projektów do dalszych prac w sejmowej podkomisji.
Źródło: Gazeta Wyborcza