Tekst z marca 2010 r. z archiwum ''Gazety" Najlepsze miejsce na pierwszą polską elektrownię atomową to teren na granicy gmin Krokowa i Gniewino - ogłosiło
Ministerstwo Gospodarki. Perspektywę inwestycji nad Jeziorem Żarnowieckim (stąd potoczna nazwa "elektrownia Żarnowiec") samorządowcy przyjęli z radością.
- Korzyści z podatków? Miejsca pracy? Tak naprawdę nie wiem jeszcze, gdzie to dokładnie będzie - zastrzega Henryk Doering, wójt Krokowej. - Jeżeli na tej działce co poprzednio, to w dwóch trzecich w naszej gminie. To dlatego wójt pieniędzy z podatków na razie nie liczy. Dziś ponad 100-hektarowy teren, na którym prawdopodobnie stanie elektrownia, leży w Pomorskiej Specjalnej Strefie Ekonomicznej. Pilnuje go kilku ochroniarzy, choć wszystko, co zostało po wstrzymanej na początku lat 90. budowy elektrowni jądrowej, to ruiny żelbetowych konstrukcji.
O szansach na atomówkę w Żarnowcu mówił we wtorek wicepremier
Waldemar Pawlak. W rządowym raporcie na temat najlepszej lokalizacji Żarnowiec uzyskał najwięcej punktów - 65,6. Druga w kolejności Warta Klempicz - 59,9. Decydowały kryteria m.in. sejsmologiczne i hydrologiczne. Choć ranking niczego nie przesądza.
- To duży krok w kierunku decyzji o budowie elektrowni u nas. Ale to ma być przedsięwzięcie komercyjne, więc ostatnie zdanie będzie miał inwestor - mówi Teresa Kamińska, prezes Pomorskiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej. Głównym inwestorem ma być Polska Grupa Energetyczna, która chce zbudować atomówkę z zagranicznym partnerem. Zainteresowane projektem są firmy m.in. z Francji, Finlandii, Korei i Japonii. Ministerstwo Gospodarki zakłada, że prace ruszą w 2014 r., prąd z pierwszego bloku ma popłynąć w 2020 r. Szacunkowa moc całości to 3000 MW. W odległym o 3 km od niedoszłej elektrowni sklepiku sprzedawczynie komentują najnowsze wiadomości ze stoickim spokojem. Nie myślą, że elektrownia napędzi im nowych klientów. - Teraz i tak mamy ich sporo. Z firm ze Strefy - mówi pani Krystyna. - Nowe miejsca pracy? Przydadzą się, choć dzięki Strefie nie ma tu dużego bezrobocia. Andrzej Guz, przedstawiciel handlowy, popiera budowę elektrowni choć dobrze żyje również z wynajmowania pokoi turystom. - Dlaczego jestem za? Co roku płacę po 9 tys. złotych za ogrzewanie gazowe, ale i tak w grudniu i styczniu zastanawiam się, czy znowu Rosjanie nie zakręcą nam kurka. Może jak będzie prąd z atomówki, to nie będzie tych szantaży. No i może prąd będzie tańszy, jak mówią? Stanisław Potrykus, sołtys Żarnowca, też popiera budowę. I nie boi się, że zniechęci ona turystów.
- Ale będą protesty. Na pewno. Trzeba się przygotować. Przecież były, jak miały te wiatraki powstać na morzu - mówi sołtys. I szybko podkreśla: Ale to nie miejscowi protestowali. Tylko właściciele domków letniskowych z Dębek czy Karwi. Jacyś aktorzy z Warszawy.
Jego zdaniem miejscowi, szczególnie młodzi, oswoili się z myślą, że elektrownia jądrowa wcześniej czy później powstanie: - Elektrownie istnieją na świecie i od Czarnobyla nic strasznego się dawno nie zdarzyło.
Odpływu turystów nie boi się też Zbigniew Walczak, wójt Gniewina. Jego gmina dzięki Specjalnej Strefie Ekonomicznej jest jedną z najbogatszych w województwie. Wójt przeanalizował już temat "elektrownie jądrowe w Europie a turystyka".
- Najlepszym przykładem jest elektrownia w pobliżu Calaise we Francji. 5000 megawatów, a wokoło pełno przyjezdnych. Wiem, bo nasze dzieci z gminy jeżdżą tam na wakacje - przekonuje Walczak.
Wójt wierzy, że za budową elektrowni będą mieszkańcy 7-tysięcznej gminy.
- Zrobiliśmy badanie na 100-osobowej próbie. Ponad 70 procent było za - mówi Walczak.
Budowę poprzedniej elektrowni atomowej w Żarnowcu na przełomie lat 80. i 90. zatrzymały społeczne protesty. Związkowcy z "S" w gdyńskim porcie zablokowali rozładunek elementów do reaktora jądrowego. Młodzież z ruchu Wolność i Pokój oraz grupy ekologiczne organizowały pikiety pod bramami budowy i blokady tras dojazdowych. W grudniu 1989 r. rząd wstrzymał prace. Na wniosek m.in. gdańskiego Klubu Inteligencji Katolickiej, Komitetu Obywatelskiego "Solidarność" i Polskiego Klubu Ekologicznego zorganizowano w dawnym woj. gdańskim referendum w sprawie budowy. 27 maja 1990 roku przy okazji głosowania na radnych mieszkańcy odpowiadali na pytanie, czy są za budową elektrowni jądrowej. W referendum wzięło udział 44,3 proc. uprawnionych. 86,1 proc. było przeciw. Rada Ministrów zdecydowała wtedy, że budowa nie będzie kontynuowana.